Nie dała się oszukać fałszywemu policjantowi CBŚP!

Mieszkańcy Rzeszowa coraz częściej odbierają telefony od fałszywych policjantów, pracowników banku, albo innych instytucji. Fot. pixabay

– Był poniedziałek, ok. godz. 11. Zadzwonił telefon stacjonarny. Czekałam na ważną informację, więc od razu podniosłam słuchawkę. Byłam w szoku, ponieważ rozmówca przedstawił się jako funkcjonariusz CBŚP – relacjonuje pani Magdalena Małecka z Rzeszowa. Miała być kolejną ofiarą oszustów, ale nie dała się zwieść. Dziś ostrzega innych.

– Mężczyzna powiedział, że chce się dowiedzieć, dlaczego wraz z mężem nie stawili się na wezwanie, które mieli odebrać w ubiegły piątek. – Znał nasze imiona oraz nazwisko. Twierdził, że widział „zwrotkę”, na której miały widnieć nasze podpisy. Odpowiedziałam, że nie kojarzę, bym odebrała jakiekolwiek wezwanie i nieprawdopodobne jest, byśmy oboje podpisali formularz, bo zawsze robi to jedno z nas. „Policjant” odparł, że tak jak podejrzewał, podpisy zostały sfałszowane. Powołał się nawet na analizy grafologiczne – opowiada pani Magdalena.
Potem wysłuchała długiej opowieści o tym, że CBŚP jest na tropie olbrzymiej szajki przestępczej, która korumpuje pracowników bankowych. A ci udostępniają dane klientów wraz z loginami do bankowości internetowej. – Mieli też przejąć 150 sfałszowanych dowodów osobistych. Wśród nich mój i mojego męża, co miało dać im możliwość pobrania oszczędności z moich kont – tłumaczy nasza rozmówczyni.
Drobny szczegół wzbudził jednak niepokój kobiety. – Mężczyzna powiedział: „Byli tam wasze podpisy”, czy „Byli wasze PESEL-e, ale nie byli wasze zdjęcia, tylko bezdomnych”. Żaden Polak nie użyłby takich form czasownikowych. Powiedziałam mu nawet, że dziwnie mówi po polsku. Na co on odparł: „A co panią interesuje moja polszczyzna?”. Wyjaśniłam, że jestem nauczycielką i mnie to uderzyło – wspomina.
Oszust nie dał się jednak zbić z tropu. Podał pani Magdalenie swoje dane.
– Przedstawił się jako Darek Zimny. Imię wydało mi się mało prawdopodobne, bo chyba nie funkcjonuje w zdrobnieniu – zauważa. Potem podyktował jej numer legitymacji, którą miał się posługiwać, a następnie polecił, by zadzwoniła pod nr tel. 112 albo 997 i poprosiła o połączenie z nim. Wtedy miał udzielić instrukcji, co zrobić, by nie stracić pieniędzy. – Podkreślił, żebym koniecznie skorzystała z telefonu stacjonarnego – dopowiada pani Magdalena. Poinformowała fałszywego policjanta, że musi to przemyśleć. W odpowiedzi usłyszała: „Czas jest bardzo ważny, bo oszuści będą działać szybko. Jeśli będzie pani zwlekać, wszystko pani straci”. – Tak się zakończyła nasza rozmowa. Nie zadzwoniłam na żaden z tych numerów. Wybrałam numer dyżurnego Komendy Miejskiej w Rzeszowie. Oświadczył, że to na pewno oszust i połączył mnie z komisariatem, któremu podlega moje osiedle. Powiedziano mi, że jeśli chcę, mogę złożyć zawiadomienie o próbie popełnienia oszustwa – relacjonuje rzeszowianka. Tak też zrobiła.
– Potwierdzam, że wpłynęło do nas zgłoszenie o usiłowaniu dokonania przestępstwa. Zostanie przesłane do właściwego komisariatu – informuje mł. asp. Anna Iskrzycka z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Policja nie włączy do akcji cywila!

Co by było, gdyby pani Magdalena zastosowała się do polecenia oszusta? Zapewne usłyszałaby, że faktycznie pracuje w Policji. Dzięki nowym rozwiązaniom technologicznym przestępcy mogą ręcznie wprowadzić numer, który ma się wyświetlić adresatowi połączenia. – Wykupują specjalne bramki, a potem na komórce wyświetla się numer banku, czy komisariatu policji. Bardzo często proszą, żeby dana osoba się rozłączyła, ale oni nie kończą rozmowy. Rozmówca jest przekonany, że wykonuje połączenie, podczas gdy tak naprawdę zgłasza się oszust – wyjaśnia mł. asp. Anna Iskrzycka.
A wtedy zyskuje już pełne zaufanie ofiary i poleca przekazać pieniądze. – Zazwyczaj prosi o gotówkę. Są różne legendy – ktoś z rodziny potrzebuje pieniędzy, ale wysyła adwokata; albo grupa przestępcza czyha na pieniądze i natychmiast trzeba je oddać, żeby uchronić się przed ich utratą. Niedawno pani w Rzeszowie wyrzuciła oszczędności przez balkon, bo została poinformowana, że grupa przestępcza będzie okradała mieszkania – wylicza policjantka. I dodaje stanowczo: – Policja nigdy nie włączyłaby osoby cywilnej w jakiekolwiek działania. Nie poprosiłaby o podawanie danych osobowych, czy branie udziału w „zasadzkach na przestępców”. Nie ma takiej możliwości! Najlepiej kierować się zasadą mówiącą o tym, że nie przekazujemy żadnych swoich danych, ani tym bardziej pieniędzy nikomu obcemu.
Skala wyłudzeń jest jednak ogromna, a przestępcy coraz sprytniejsi, dlatego
– jak podkreśla policjantka – ważna jest profilaktyka. Wie to też pani Magdalena. – Uświadomiłam sobie, jak ważne jest, żeby to dotarło do jak największej liczby osób. Ja jestem starszą panią na emeryturze i pewnie takie osoby są na celowniku oszustów – mówi. – Dlatego opowiadam o tym doświadczeniu. Tylko tak można uczulać innych i zapobiec kolejnym wyłudzeniom.

wk

 

One Response to "Nie dała się oszukać fałszywemu policjantowi CBŚP!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.