
MIELEC. Radni nie zgodzili się na zwiększenie punktów handlu alkoholem.
Grupa radnych w imieniu mieszkańców złożyła wniosek o zwiększenia miejsc sprzedaży alkoholu na terenie osiedla Niski Borek. – Na naszym osiedlu są trzy sklepy spożywcze plus jeden prywatny przedsiębiorca, który ma stację paliw – tłumaczy radny Dominik Surowiec (64 l.). – Mieszkamy w jednym z najspokojniejszych rejonów Mielca, gdzie policja i Straż Miejska mają niewiele albo nic do roboty – tłumaczył Surowiec.
Artur Wróbel, urzędnik miejski, który zajmuje się sprawami koncesji na handel alkoholem, poinformował, że limit punktów detalicznej sprzedaży „procentów” na terenie Mielca, który kilka lat temu ustaliła Rada Miasta, wynosi 50 i jest on w pełni wykorzystany. – Zainteresowanie sprzedażą alkoholu jest spore – przyznał Wróbel. – Bardzo często zdarza się, że przedsiębiorcy pytają mnie, czy są szanse na zwiększenie limitu punktów – dodał.
Przeciwnikiem zwieszenia limitu punktów sprzedaży alkoholu na terenie miasta jest Kazimierz Totoń, szef Rady Osiedla Żeromskiego: – Mieszkam na osiedlu, gdzie na obszarze 100 mkw. są trzy knajpy – mówił – Życzyłbym wszystkim, którzy chcą zwiększenia punktów sprzedaży alkoholu, aby trafili do nas chociaż na tydzień – zaznaczył. Przy okazji wlał trochę nadziei w serca zwolenników zwiększenia punktów sprzedaży alkoholu w Niskim Borku.
– Z tego co słychać, to za chwilę ze strony rządu padnie propozycja likwidacji alkoholu na stacjach paliw – mówił Totoń. – Wtedy także w Mielcu zwolnią się miejsca na handel alkoholem, które będzie można zapełnić – dodał. Podobnego zdania byli radni, którzy odrzucili propozycję zwiększenia limitu punktów sprzedaży alkoholu w Mielcu.
Paweł Galek


