
KROSNO, BIESZCZADY. Protest przed siedzibą Lasów Państwowych w obronie Bieszczadów.
Kilkanaście osób wzięło udział w proteście Inicjatywy Dzikie Karpaty, który odbył się przed siedzibą Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Aktywiści domagają się zaprzestania w Bieszczadach wycinki wiekowych drzew i odstrzału dzikiej zwierzyny.
Aktywiści z Inicjatywy Dzikie Bieszczady protestowali w piątek przed siedzibą Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Na wprost budynku aktywiści ustawili pień wiekowej jodły o obwodzie trzech metrów, wyciętej jak twierdzą przez Lasy Państwowe w Puszczy Karpackiej. W ten sposób demonstrowali swój sprzeciw wobec wycinki drzew w bieszczadzkich lasach i na Pogórzu Karpackim. Domagają się ochrony poszczególnych enklaw, w których rosną drzewa o wymiarach pomnikowych.
„Las to nie tylko deski”
Pod siedzibą RDLP w Krośnie zebrało się kilkanaście osób, w tym przedstawicieli Inicjatywy Dzikie Bieszczady. Z banerami i plakatami w rękach skandowali hasła, w tym m.in.: „Ratujmy Bieszczady”, „Ocalmy puszczę karpacką” i „Puszcza dla istot, nie dla instytucji”. Protest w formie happeningu trwał kilka godzin.
– Byliśmy tu w ubiegłym roku z takimi samymi postulatami, ale nic się nie zmieniło, dlatego jesteśmy tutaj dzisiaj znowu, aby przypomnieć, że nie ma naszej zgody na niszczenie dzikich Bieszczad, na niszczenie ostatnich dzikich zakątków najcenniejszych lasów, jakie nam zostały w Polsce i Europie. Las to nie fabryka drewna, ale miejsce, które jest potrzebne zarówno człowiekowi jak i zwierzętom – mówił Jakub Rok z Inicjatywy Dzikie Bieszczady.
– Domagamy się zaprzestania polowań w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego, to są miejsca, gdzie każdego roku zabija się setki zwierząt – saren, jeleni czy dzików. Nie ma na to naszej zgody! – kontynuował.
– Domagamy się tego od Lasów Państwowych, aby te rzeczy zostały zmienione i to szybko, bo naturalny, dziki las tracimy bezpowrotnie. Jeśli nic nie zrobimy, to za 10 lat Bieszczadzki Park Narodowy zostanie samotną wyspą otoczoną młodnikami, to nie będzie już ta sama dzika puszcza – zakończył Jakub Rok.
Strony spotkają się w lesie
Do protestujących nie wyszedł nikt z przedstawicieli krośnieńskiego oddziału Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. Rzecznik RDLP zaproponował spotkanie w biurze dyrekcji lub ogrodzie edukacyjnym, ale protestujący odmówili argumentując, że sprawa dotycząca wspólnego dobra powinna toczyć się na forum publicznym, a nie w zaciszu gabinetów. Wspólnie ustalono więc, że kolejne spotkanie odbędzie się na terenie jednego z bieszczadzkich lasów. Do spotkania ma dojść w przyszłym tygodniu. Termin i miejsce nie zostały jeszcze uzgodnione.
Stanowisko RDLP bez zmian
Przedstawiciele Inicjatywy Dzikie Bieszczady listopadzie ubiegłego roku złożyli w RDLP w Krośnie postulaty dotyczące ochrony tych obszarów, poparte wynikami badań naukowych prowadzonych na tym terenie od wielu lat. – Regionalna Dyrekcja skierowała nas do Dyrekcji Generalnej, ta do Ministerstwa Środowiska. Po miesiącach próbowania biurokratycznej ścieżki nic się nie zmieniło – wycinka wciąż trwa – twierdzą.
Edward Marszałek, rzecznik RDLP w Krośnie proszony przez nas o komentarz do sprawy informuje, że przedstawiciele Inicjatywy Dzikie Karpaty w ubiegłym roku otrzymali stanowisko dyrektor RDLP w Krośnie będące odpowiedzią na głoszone przez nich postulaty.
W kilkustronicowym piśmie dyrektor RDLP w Krośnie Grażyna Zagrobelna powołując się na odpowiednie ustawy, przepisy i regulacje poinformowała, że nie widzi merytorycznego uzasadnienia ani możliwości prawnych dla rezygnacji z wycinki drzew i odstrzału zwierząt łownych w miejscach wskazanych przez przedstawicieli Inicjatywy Dzikie Bieszczady.
– Nic się w temacie od tamtego czasu nie zmieniło – poinformował nas rzecznik RDLP w Krośnie, Edward Marszałek.
Martyna Sokołowska






One Response to "Nie dla wycinki drzew i odstrzału zwierząt w Bieszczadach"