
KRAJ, PODKARPACIE. W myśl zmienionych przepisów, pracodawca ma prawo zbadać trzeźwość pracowników.
Jeżeli szef firmy ma wątpliwości co do trzeźwości swojego pracownika może wydać polecenie służbowe na zbadanie go alkomatem, który wykaże, czy pił alkohol. Pracodawcy zezwala na to znowelizowana ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która weszła w życie 1 lipca. Do końca czerwca szef też mógł przebadać pod tym kątem swojego podwładnego, ale była to tylko prośba z jego strony i pracownik mógł odmówić badania, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji. Teraz gdy nie zgodzi się na dmuchnięcie, dostanie karę dyscyplinarną i może być np. zwolniony.
Najczęściej “zawianych” pracowników można spotkać na budowach, ale w innych branżach nie wylewają za kołnierz. Dla firm pijani to spory problem, bo często “zawalają” oni swoje obowiązki, a zakłady z tego powodu ponoszą straty.
– Po zmianie przepisów, szef firmy ma prawo zbadać alkomatem pracownika jeżeli poczuje od niego woń alkoholu. Wcześniej mógł o to jedynie prosić – poinformował Janusz Podsiedlik, okręgowy inspektor pracy w Rzeszowie. – Oczywiście badanie tym urządzeniem można zlecić tylko policjantowi lub ochroniarzowi. Chyba, że pracodawca sam zakupi alkomat z odpowiednią homologacją.
Jeżeli pracownik jest pod wpływem alkoholu, to zgodnie z kodeksem pracy jest to naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych i grozi za to kara. Może to być utrata wynagrodzenia w wysokości jednej dniówki, upomnienie, nagana lub nawet dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Pracodawcy powinni powiadomić wszystkich pracowników o możliwości badania alkomatem i taki zapis powinien być ujęty w regulaminie zakładu pracy.
Wypijesz piwo, masz w pracy przechlapane
Zgodnie z kodeksem pracy są dwa rozróżnienia ilości wypitego przez pracownika alkoholu. Od 0,2 do 0,5 promila to tzw. stan wskazujący na spożycie alkoholu i w takim przypadku podwładny może otrzymać mniejszą karę, np. naganę. Jeżeli jednak jest kierowcą samochodu czy ładowarki, to nawet taka niewielka ilość promili, może być powodem do zwolnienia. To sam szef firmy określa jak ukarze pracownika, przepisy bowiem nie uściślają co za to grozi.
Gdy po dmuchnięciu w alkomat, pokaże on powyżej 0,5 promila zawartości alkoholu w organizmie, to jest to tzw. stan nietrzeźwości, i za to, przynajmniej teoretycznie, powinny być wyższe kary. Bardziej pijany człowiek nie jest w stanie bowiem dobrze wykonywać swoich obowiązków. Jeżeli podwładny nie zgadza się z decyzją zwierzchnika, może dochodzić swoich praw przed sądem pracy.
Mariusz Andres



5 Responses to "Nie dmuchniesz w alkomat, stracisz pracę"