
STALOWA WOLA. Na Podkarpacie przyjeżdżają mieszkańcy innych regionów, żeby robić badania finansowane przez Ministerstwo Zdrowia. My się krygujemy i oddajemy pole śmiertelnej chorobie.
Rak jelita grubego jest w naszym kraju drugim najczęściej występującym nowotworem złośliwym. Można mu zapobiec przez wcześniejsze badania kolonoskopowe. Nie są to badania tanie, ale jest program, który je refunduje. Na Podkarpaciu jest 10 placówek wykonujących takie badania. Większość ma jeszcze możliwość przeprowadzenia badań przesiewowych. Brakuje tylko chętnych.
Każdego roku rozpoznaje się w Polsce 14 tys. nowych przypadków raka jelita grubego. Dotyka on najczęściej osoby po 65. roku życia. Rząd jest sponsorem Programu Badań Przesiewowych (PBP), które mają odnaleźć jeszcze bezobjawowe zalążki nowotworu. To daje nawet 90 proc. szans na wyleczenie. Trzeba tylko odpowiednio wcześniej poddać się takiemu badaniu.
Badania obarczone tylko mitami
Powiatowy Szpital Specjalistyczny w Stalowej Woli badania w ramach PBP prowadzi od trzech lat. W tym roku wystąpił o dodatkową pulę i dostał zapewnienie, że Ministerstwo Zdrowia zapłaci jeszcze za 200 badań. Skąd obawy, że w ciągu kwartału nie zgłosi się tylu pacjentów?
– Ponieważ badania kolonoskopowe obarczone są wieloma mitami – mówi dr Tomasz Kiszka. – Może być krępujące, ale można je wykonać bezboleśnie, a tego wielu się obawia i ryzykuje późniejszą walkę z rakiem.
Przez trzy lata szpital przebadał 1 tys. osób w wieku 50-65 lat i odpowiednio młodszych. Młodsi zgłaszają się, jeżeli w najbliższej rodzinie mają lub mieli osobę chorą na raka jelita. Wystarczy przyjść do poradni, wypełnić obowiązkową ankietę i poddać się badaniu. To trwa od kwadransa do dwóch. Dla wielu to gwarancja dłuższego życia.
Z przebadanych w Stalowej Woli u 30 proc. wykryto zalążki nowotworowe. W większości udało się je usunąć. Ciekawe jest to, że znacznie częściej badaniom przesiewowym poddają się kobiety. Dlatego też lekarze apelują do odważniejszych pań, by przyprowadzały na badania swoich życiowych towarzyszy. Przy badaniach PBP nie obowiązuje rejonizacja. Można sobie wybrać więc przychodnię, sprawdzić czy ma jeszcze przyznaną pulę badań i się takiemu poddać. Na Podkarpacie przyjeżdżają ludzie z odległych rejonów Polski. Tylko dlatego, że u nas nie ma kolejek. Nieuzasadniony wstyd je zlikwidował. Wstyd, którego mieszkańcy Mazowsza czy Śląska dawno się wyzbyli. Takie badania robią sobie też Polonusi. Nawet prywatnie. U nas jest to koszt ok. 100 dolarów, gdy w Ameryce dziesięć razy więcej. Po prostu szkoda tych pieniędzy i zdrowia.
Jerzy Mielniczuk


