
Zarzuty naruszenia miru domowego i naruszenia nietykalności cielesnej usłyszało dwóch mieszkańców Rzeszowa, którzy w minioną sobotę zostali zranieni nożem przez 45-latka w kamienicy przy ul. Przesmyk w Rzeszowie. Prokuratura nie ma wątpliwości, że mężczyzna działał w obronie koniecznej. – Był przestraszony, bronił się – potwierdza Super Nowościom Katarzyna Drupka, zastępca Prokuratora Rejonowego dla miasta Rzeszów. 22 i 23-latek po tym jak mężczyzna upomniał ich za zbyt głośne zachowanie, wdarli się do jego mieszkania uszkadzając drzwi.
Do zdarzenia doszło ok. godz. 21.30 w jednym z budynków przy ul. Przesmyk w Rzeszowie. – Jak ustalili policjanci, doszło tam do szarpaniny pomiędzy trzema mężczyznami w wieku 22, 23 i 45 lat. Dwóch młodszych zostało zranionych ostrym narzędziem. Mężczyźni z obrażeniami ciała zostali przewiezieni do szpitala – mówiła Super Nowościom w minioną niedzielę podkom. Dominika Kopeć z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. – Wszyscy mężczyźni są mieszkańcami powiatu rzeszowskiego. Zostali zatrzymani i trwa wyjaśnianie okoliczności tego zdarzenia – dodała.
Czynności z udziałem zatrzymanych zakończyły się w Prokuraturze Rejonowej dla miasta Rzeszów w poniedziałek późnym popołudniem. Zarzuty usłyszeli 23-letni Daniel G. i 22-letni Remigiusz M. – Przedstawiono im zarzut naruszenia miru domowego, a jeden z tych mężczyzn ma również zarzut naruszenia nietykalności cielesnej. To są wstępne zarzuty bo być pomoże po dokonaniu dodatkowych ustaleń zostaną rozszerzone – podkreśla w rozmowie z Super Nowościami prokurator Katarzyna Drupka opisując przebieg sobotnich wydarzeń. – Dwóch młodych mężczyzn przy ul. Przesmyk w Rzeszowie spożywało alkohol i głośno się zachowywało. Została im zwrócona uwaga przez jednego z mieszkańców kamienicy. Między mężczyznami doszło do kłótni, a podejrzani zaczęli się agresywnie zachowywać w stosunku do osoby, która zwróciła im uwagę – relacjonuje wiceszefowa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów. – Kiedy mężczyzna, który zwrócił im uwagę wrócił do siebie, po niedługim czasie ci dwaj młodzi mężczyźni wtargnęli do jego mieszkania uszkadzając drzwi. Jeden z nich zaczął się z nim szarpać. Wtedy przestraszony właściciel mieszkania wziął nóż, który leżał pod ręką i broniąc się ugodził jednego i drugiego mężczyznę.
Jeden z podejrzanych ma obrażenia nogi, po opatrzeniu przez lekarza został wypuszczony ze szpitala i zatrzymany przez policję. Drugi mężczyzna ma obrażenia brzucha i klatki piersiowej. – Nie zagrażające jego życiu – mówi prokurator Drupka. – W poniedziałek wieczorem jeszcze był w szpitalu. We wtorek prawdopodobnie też. Zarówno 22 jak i 23-latek byli pod wpływem alkoholu, który spożywali na klatce schodowej kamienicy.
„Chciałem tylko zadać mu ból, żeby się oswobodzić”
– Usłyszałem hałas na klatce schodowej i uderzenia w drzwi. Wyjrzałem, żeby sprawdzić co się dzieje. Zobaczyłem dwóch nieznanych mi mężczyzn. Pili wódkę – relacjonuje 45-latek, który poprosił o zachowanie anonimowości. – Rzucili do mnie: „Co jest?!”, na co odpowiedziałem, żeby stąd wyszli. Nie używałem żadnych wulgaryzmów. Widząc, że dalsza dyskusja nie ma sensu stwierdziłem, że muszę zadzwonić po policję. Wróciłem do mieszkania, ale nie zamknąłem drzwi na klucz. Sięgnąłem po telefon. W tym momencie drzwi otworzyły się z impetem i jeden z tych mężczyzn, bardziej agresywny usiłował wejść do środka. Zagrodziłem mu drogę, a on wtedy splunął mi w twarz. Drugi mężczyzna trzymał drzwi wejściowe do kamienicy. Jedyne co byłem wtedy w stanie zrobić widząc, że są pijani, to wypchnąć ich na zewnątrz. Udało mi się to, ale oni weszli z powrotem do budynku wpisując kod do domofonu. Wtedy wyłamali drzwi do mojego mieszkania i obydwaj wpadli do środka. Jeden z nich doskoczył do mnie. Rzucił: „I k*** co teraz?! i złapał mnie za ubranie. Widząc co się dzieje chwyciłem nóż do pieczywa, który leżał na stole i przewracając się na niego ugodziłem go w brzuch. On trzymał mnie za włosy, kopał w klatkę piersiową. Od tyłu zaatakował mnie drugi napastnik. W międzyczasie oswobodziłem się od tego pierwszego mężczyzny zadając mu kolejny cios chyba w ramię. Nie celowałem na oślep, starałem się zranić go w takie miejsce, żeby zadać mu ból i się oswobodzić, a nie żeby stało się mu coś poważnego. Drugi napastnik zaczął mnie bić po głowie, plecach usiłując odebrać mi nóż. Wtedy zostałem zraniony w prawą rękę. Przyciskał mi głowę do ziemi, próbowałem się ratować i w tej szamotaninie ugodziłem go w okolice krocza i pośladków. Dzięki temu jeden i drugi zaczął wrzeszczeć i rzucili się do ucieczki. W tym momencie zbiegli z góry sąsiedzi.
Nasz rozmówca zadzwonił na policję. – Opowiedziałem o sytuacji i o użyciu noża. Poprosiłem o błyskawiczną interwencję – mówi mężczyzna.
Co działo się dalej? Przeczytacie Państwo w weekendowym wydaniu Super Nowości.
Katarzyna Szczyrek



4 Responses to "Nie jestem bandytą, broniłem się!"