
SANOK. Cena, za jaką można było kupić zakład to 50 mln zł. Kolejna, trzecia próba sprzedaży fabryki odbędzie się 13 stycznia 2015 roku.
Sanocki Autosan nadal bez właściciela. W drugim przetargu nie udało się sprzedać będącej w upadłości legendarnej fabryki autobusów. Wprawdzie do Sądu Gospodarczego w Krośnie wpłynęła jedna oferta, ale została odrzucona, bo oferent nie wpłacił wadium.
Cena, za jaką można było kupić zakład to 50 mln zł. – Kolejna, trzecia próba sprzedaży fabryki odbędzie się 13 stycznia 2015 roku. Cena będzie o dwa mln zł niższa i wyniesie 48 mln zł – mówi nam Andrzej Leśniak, sędzia komisarz z Sądu Gospodarczego w Krośnie. W pierwszym przetargu cena wynosiła 56 mln.
Przedsiębiorstwo jest sprzedawane w całości, z możliwością kontynuacji produkcji autobusów i gwarancją zatrudnienia dla załogi. W skład przedsiębiorstwa wchodzą nieruchomości zabudowane i niezabudowane, w tym prawo do użytkowania wieczystego działek oraz prawo własności budynków i budowli stanowiących odrębny przedmiot własności.
Syndyk Ludwik Noworolski, który od października ubiegłego roku zarządza sanocką fabryką wielokrotnie zapewniał, że zależy mu na tym, aby nowy właściciel przejął zakład razem z załogą i kontynuował w nim produkcję. Wierzy, że fabryka znajdzie nabywcę. Jednocześnie jest przekonany, że Autosan powinien zostać sprzedany w całości, jako działająca firma. – Jeszcze nie czas na dzielenie przedsiębiorstwa i sprzedawanie go w częściach. Ciągle wierzę, że znajdzie się chętny, który tchnie nowe życie w fabrykę – powiedział.
W lutym syndyk próbował wydzierżawić zakład, było nawet kilku zainteresowanych inwestorów, ale z żadnym nie podpisano umowy. Jak tłumaczył, oferty nie były korzystne dla Autosanu.
Upadek legendy
Autosan to jedna z najstarszych fabryk motoryzacyjnych w Polsce. W szczytowym okresie pod koniec lat 70. ubiegłego wieku produkcja autobusów przekraczała 4000 sztuk rocznie, a zakład zatrudniał około 7 tys. osób. Przez blisko pół wieku autobusami z Sanoka jeździła cała Polska. „Autosany” jeździły także po drogach Wielkiej Brytanii, Szwecji, Rumunii, Słowacji i Węgier.
Od 2009 roku fabryka generowała straty. Wprawdzie nowe kontrakty poprawiały sytuację finansową firmy, ale tylko na chwilę. W październiku ubiegłego roku zakład przestał być wypłacalny. Zarząd spółki złożył w sądzie wniosek o upadłość. Kilka dni później Grupa Sobiesław Zasada, do której należała spółka, poinformowała o sprzedaniu za symboliczną kwotę pakietu akcji Autosanu Grzegorzowi Tarnawie.
Pod koniec października Zarząd Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność” złożył do Prokuratury Okręgowej w Krośnie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłych właścicieli Autosanu. W listopadzie prokuratura wszczęła śledztwo. Śledczy sprawdzają, czy były zarząd spółki nie sprzedawał autobusów, maszyn i urządzeń po zaniżonych cenach, na czym zakład miał stracić ponad milion złotych. Drugi wątek śledztwa dotyczy umyślnego bankructwa z „zamiarem uszczuplenia należności wierzycieli”. – Chodzi o tworzenie innych firm i przeniesienie do nich majątku Autosanu – wyjaśnia prokurator Robert Warunek z Prokuratury Okręgowej w Krośnie. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. – Śledztwo potrwa do 25 listopada.
Autosan mimo upadłości zakład wciąż produkuje m.in. autobusy i realizuje kontrakty zawarte przed upadłością.
Martyna Sokołowska


