Nie ma chętnych na Autosan

Syndyk Ludwik Noworolski wierzy, że Autosan uda się sprzedać w trzecim podejściu. Fot. Martyna Sokołowska
Syndyk Ludwik Noworolski wierzy, że Autosan uda się sprzedać w trzecim podejściu. Fot. Martyna Sokołowska

SANOK. Cena, za jaką można było kupić zakład to 50 mln zł. Kolejna, trzecia próba sprzedaży fabryki odbędzie się 13 stycznia 2015 roku.

Sanocki Autosan nadal bez właściciela. W drugim przetargu nie udało się sprzedać będącej w upadłości legendarnej fabryki autobusów. Wprawdzie do Sądu Gospodarczego w Krośnie wpłynęła jedna oferta, ale została odrzucona, bo oferent nie wpłacił wadium.

Cena, za jaką można było kupić zakład to 50 mln zł. – Kolejna, trzecia próba sprzedaży fabryki odbędzie się 13 stycznia 2015 roku. Cena będzie o dwa mln zł niższa i wyniesie 48 mln zł – mówi nam Andrzej Leśniak, sędzia komisarz z Sądu Gospodarczego w Krośnie. W pierwszym przetargu cena wynosiła 56 mln.

Przedsiębiorstwo jest sprzedawane w całości, z możliwością kontynuacji produkcji autobusów i gwarancją zatrudnienia dla załogi. W skład przedsiębiorstwa wchodzą nieruchomości zabudowane i niezabudowane, w tym prawo do użytkowania wieczystego działek oraz prawo własności budynków i budowli stanowiących odrębny przedmiot własności.

Syndyk Ludwik Noworolski, który od października ubiegłego roku zarządza sanocką fabryką wielokrotnie zapewniał, że zależy mu na tym, aby nowy właściciel przejął zakład razem z załogą i kontynuował w nim produkcję. Wierzy, że fabryka znajdzie nabywcę. Jednocześnie jest przekonany, że Autosan powinien zostać sprzedany w całości, jako działająca firma. – Jeszcze nie czas na dzielenie przedsiębiorstwa i sprzedawanie go w częściach. Ciągle wierzę, że znajdzie się chętny, który tchnie nowe życie w fabrykę – powiedział.

W lutym syndyk próbował wydzierżawić zakład, było nawet kilku zainteresowanych inwestorów, ale z żadnym nie podpisano umowy. Jak tłumaczył, oferty nie były korzystne dla Autosanu.

Upadek legendy
Autosan to jedna z najstarszych fabryk motoryzacyjnych w Polsce. W szczytowym okresie pod koniec lat 70. ubiegłego wieku produkcja autobusów przekraczała 4000 sztuk rocznie, a zakład zatrudniał około 7 tys. osób. Przez blisko pół wieku autobusami z Sanoka jeździła cała Polska. „Autosany” jeździły także po drogach Wielkiej Brytanii, Szwecji, Rumunii, Słowacji i Węgier.

Od 2009 roku fabryka generowała straty. Wprawdzie nowe kontrakty poprawiały sytuację finansową firmy, ale tylko na chwilę. W październiku ubiegłego roku zakład przestał być wypłacalny. Zarząd spółki złożył w sądzie wniosek o upadłość. Kilka dni później Grupa Sobiesław Zasada, do której należała spółka, poinformowała o sprzedaniu za symboliczną kwotę pakietu akcji Autosanu Grzegorzowi Tarnawie.

Pod koniec października Zarząd Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność” złożył do Prokuratury Okręgowej w Krośnie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłych właścicieli Autosanu. W listopadzie prokuratura wszczęła śledztwo. Śledczy sprawdzają, czy były zarząd spółki nie sprzedawał autobusów, maszyn i urządzeń po zaniżonych cenach, na czym zakład miał stracić ponad milion złotych. Drugi wątek śledztwa dotyczy umyślnego bankructwa z „zamiarem uszczuplenia należności wierzycieli”. – Chodzi o tworzenie innych firm i przeniesienie do nich majątku Autosanu – wyjaśnia prokurator Robert Warunek z Prokuratury Okręgowej w Krośnie. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. – Śledztwo potrwa do 25 listopada.

Autosan mimo upadłości zakład wciąż produkuje m.in. autobusy i realizuje kontrakty zawarte przed upadłością.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.