Wiem, że mogą być państwo już nieco znudzeni potokiem komentarzy, jaki towarzyszył Światowym Dniom Młodzieży. W odpowiedzi na religijny minimalizm papieża Franciszka, który stawia na prostotę i pokorę, powinno się w ciszy otwierać serca, a nie usta. Dlatego pozwolę sobie tylko na kilka zdań komentarza i to na marginesie ŚDM.
Pielgrzymi podziękowali nam za wyjątkową gościnność i opiekę. To cieszy, że przybysze nie tylko z najdalszych, ale i z sąsiednich krajów zobaczyli Polskę uśmiechniętą i normalną. Wypada sobie tylko życzyć, by pokłosiem tego była wzajemna serdeczność Polaków. Byśmy nawzajem nie obrzucali się epitetami, by staropolskie zaproszenie Jana Kochanowskiego „Gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie!” nabrało dawnego znaczenia i dotyczyło przede wszystkim nas samych. Polacy, niestety, mają od wielu lat problem z wzajemną akceptacją i, co gorsza, ze współpracą i solidarnością społeczną. To widać szczególnie na imigracji, gdzie nie potrafimy się wspierać, tak jak robią to inne nacje. Polak dla drugiego Polaka ma często twarz innego, obcego, którego trzeba wykiwać, przechytrzyć, donieść w pracy do szefa. To prawdziwa zmora, która zahamowuje nasz rozwój, a która prawdopodobnie wzięła się z biedy i z tego, że byliśmy skłócani przez obcych.
Jak z nią walczyć? Odwołam się do słów nieżyjącego flamandzkiego księdza Phila Bosmansa, że trzeba akceptować ludzi, takimi jacy są, bo nie ma „innych” ludzi. Właśnie, nie ma „innych” Polaków.
Redaktor Piotr Samolewicz



3 Responses to "Nie ma „innych” Polaków"