
KROSNO. – Z chwilą śmierci Artura tak jakbym ja umarł… – mówił przez łzy Robert S., ojciec zamordowanego.
W Sądzie Okręgowym w Krośnie toczy się proces Beki B., oskarżonego o zabójstwo 23-letniego Artura S., mieszkańca Jedlicza, i usiłowanie zabójstwa Jakuba K. (24 l.), kolegi zamordowanego. Za zarzucane czyny obywatelowi Gruzji grozi kara dożywotniego więzienia. Podczas piątkowej (29 stycznia) rozprawy sąd przesłuchał oskarżycieli posiłkowych.
Do tragedii doszło w nocy z 31 grudnia 2014 r. na 1 stycznia 2015 roku w Bukowinie Tatrzańskiej. Wg ustaleń śledczych, 26-letni Gruzin z żoną i znajomymi spędzał sylwestra w jednej z tamtejszych restauracji. Wśród imprezowiczów był też jedliczanin Artur S. i jego kumple. Kilka minut przed północą wybuchła awantura, która ostatecznie przeniosła się przed restaurację. W wyniku sprzeczki dwóch młodych mężczyzn zostało ugodzonych nożem. Wg prokuratury, oskarżony dwukrotnie pchnął nożem Artura S., powodując u niego m.in. ranę kłutą na przedniej części klatki piersiowej, z uszkodzeniem serca i masywnym krwotokiem, na skutek których nastąpił zgon. B. odpowiada przed sądem też za to, że wielokrotnie ugodził nożem Jakuba K., powodując u niego liczne rany kłute ciała. 24-latek przeżył.
– Straciłem ukochane dziecko. Do dziś nie mogę się z tym pogodzić, że zginął człowiek tak dobry, skromny i uczynny – mówił przez łzy Robert S., ojciec zamordowanego. – Artur szanował rodziców i przyjaciół. Nie sprawiał problemów. Nie był agresywny. Potrafił cieszyć się życiem. Był pracowity, lubiany, spokojny, opanowany, wesoły. Lubił góry, był fanem fotografii. Niestety, spotkał na swej drodze bandytę. Z chwilą śmierci Artura tak jakbym ja umarł… – mówił. – Chcę, by sąd doszedł prawdy i wydał sprawiedliwy wyrok – oznajmił. Wnioskuje o odszkodowanie w kwocie 80 tys. zł.
– Artur miał przed sobą jeszcze całe życie. Nie wiem dlaczego spotkał kogoś takiego. Dla mnie oskarżony nie jest człowiekiem, lecz bestią – szlochała Janina S., matka Artura. – Wiem jedno: Gdzieś cię ta sprawiedliwość dosięgnie – zwróciła się do Beki B. Żąda zadośćuczynienia w kwocie 80 tys. zł. – Rozmawiałem z Arturem około pół godziny przed jego śmiercią. W jego głosie nie było słychać negatywnych emocji – dodał z kolei Rafał S., brat zamordowanego. – O znajomych Artura nie powiem złego słowa. Nie są agresywnymi ludźmi, ani rasistami – mówił. Chce zadośćuczynienia w kwocie 60 tys. zł.
Wioletta Zuzak



4 Responses to "Nie mogą pogodzić się z utratą ukochanego syna"