Nie musimy oślepnąć, by bezpłatnie usunięto nam zaćmę

- Zaostrzenie kryteriów kwalifikacji do zabiegu było złym pomysłem. Dobrze, ze ministerstwo się z niego wycofało - mówi dr Katarzyna Rusin-Kaczorowska. Fot. Wit Hadło
– Zaostrzenie kryteriów kwalifikacji do zabiegu było złym pomysłem. Dobrze, ze ministerstwo się z niego wycofało – mówi dr Katarzyna Rusin-Kaczorowska. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, PODKARPACIE. Minister zdrowia wycofał się z pomysłu płacenia za usuwanie zaćmy tylko u pacjentów z bardzo zaawansowaną chorobą.

Pod koniec sierpnia minister zdrowia ogłosił, że na refundowaną operację usunięcia zaćmy mogliby liczyć tylko chorzy z ostrością widzenia na poziomie 40 proc. lub gorszą. Zmiana miała obowiązywać od 2015 roku. Okuliści nie pozostawili na pomyśle suchej nitki. Minister ustąpił. – Kwalifikacja do zabiegu usunięcia zaćmy odbywać się będzie zgodnie ze standardami Polskiego Towarzystwa Okulistycznego – poinformował Krzysztof Bąk, rzecznik ministerstwa.

Ostrość widzenia na poziomie 40 proc. lub gorsza oznacza, że chory potrafi rozpoznać na tablicy okulistycznej tylko największe litery: te w pierwszych czterech rzędach, licząc od góry. Pacjent, który na tablicy czyta litery w piątym rzędzie, według resortu, widział zbyt dobrze na to, by mieć operację refundowaną przez NFZ. Celem ministerialnego posunięcia była chęć zmniejszenia kolejek do usunięcia zaćmy, w których po kilka lat czeka blisko 500 tys. osób w Polsce. Zmiana zasad kwalifikacji do zabiegu usunęłaby z kolejki co najmniej połowę z czekających.

Zadowoleni i pacjenci, i lekarze
Jakie kryteria są zgodne ze standardami Polskiego Towarzystwa Okulistycznego, czyli jakie będą obowiązywać? – Do zabiegu usunięcia zaćmy nadal będą kwalifikowani pacjenci nie tylko ze względu na ostrość widzenia, ale i inne wskazania medyczne: pęcznienie soczewki, jaskrę wtórną czy inne zwyrodnienia. Wiele zależeć też będzie od zawodu wykonywanego przez chorego, np. kierowca czy osoba pracująca na wysokości wymaga wykonania operacji wcześniej niż pacjent o innej profesji, w której oczy nie odgrywają wiodącej roli. Ważne są też subiektywne odczucia pacjenta, czasami ktoś, kto widzi osiem rzędów na 10, zapisuje się do kolejki, bo bardzo mu to przeszkadza, a inny, widząc tylko 4 rzędy, nie czuje dużego dyskomfortu lub nie jest to dla niego dokuczliwe i nie chce się operować. Słowem, będzie tak jak było do tej pory – mówi Katarzyna Rusin-Kaczorowska, specjalista chorób oczu z Visum Clinic w Rzeszowie.

Anna Moraniec

2 Responses to "Nie musimy oślepnąć, by bezpłatnie usunięto nam zaćmę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.