Dla tych, którzy tego nie przeżyli, brzmi to jak slogan, ale po 31 sierpnia 1980 roku ludzie stali się w Polsce po prostu na co dzień solidarni, uzyskali potężną broń w walce z totalitarnym reżimem. Przestali się, po kilku dekadach, panicznie bać władzy. Strach miał wrócić po kilkunastu miesiącach w grudniu. Ale na razie rozpoczął się „karnawał Solidarności”. Dla wielu z nas jeden z piękniejszych okresów w życiu.
Przypadek sprawił, że jako nastolatek znalazłem się w sierpniu na placu jeszcze bez trzech gigantycznych krzyży. Po raz pierwszy w socjalistycznej rzeczywistości usłyszałem słowo: strajk. Było dla mnie synonimem wojny z władzą. Wśród tysięcy ludzi zgromadzonych przed bramą stoczni, byli i tacy, którzy twierdzili, że tych małolatów wytłuką albo pozamykają. Stało się jednak inaczej, a obraz historycznej bramy mam przed oczami do dziś. Brama nr 2 Stoczni Gdańskiej im. Lenina jest jedną z ikon polskiej drogi do wolności. Podczas wielkiego strajku w sierpniu 1980 roku łączyła protestujących i ludzi przybywających pod stocznię, by ich wesprzeć. Na ozdobionej kwiatami bramie zawisły wizerunki Matki Boskiej i papieża Jana Pawła II oraz tablice z 21 postulatami strajkujących załóg i transparent z hasłem „Proletariusze wszystkich zakładów łączcie się!”. Stoczniowa brama podczas strajku była popularnym miejscem spotkań strajkujących z rodzinami. W jej sąsiedztwie odbywały się modlitwy i msze św. gromadzące wielotysięczne tłumy. Zazwyczaj przez bramę docierała do stoczni pomoc – żywność, leki, pieniądze. 31 sierpnia 1980 roku przywódca strajku Lech Wałęsa, stojąc na Bramie nr 2, ogłosił zakończenie protestu: – Mamy wreszcie niezależne samorządne związki zawodowe, mamy prawo do strajku, a następne prawa ustanowimy niedługo! I to, o co walczyliśmy, właściwie otrzymaliśmy. Niepodległość, wolne wybory, wolność słowa, zrzeszeń, zgromadzeń, względne bezpieczeństwo ze strony wschodniego sąsiada, to wszystko, o czym marzyliśmy, a nawet więcej niż ośmielaliśmy się w 1980 r. artykułować. Wówczas nikt nie marzył, że będziemy w NATO i Unii, a Europa stanie przed nami otworem, bez kontroli na granicach. Nikt nie śnił, że runie mur między Wschodem i Zachodem. To prawda, nie potrafiliśmy wywalczonych wolności wykorzystać do budowy sprawiedliwego i solidarnego społeczeństwa, ale jak dotychczas nie udało się to nikomu. Jednak nie zgadzam się z mitem, że już nic nie zostało z idei tamtego Sierpnia, że spieprzyliśmy to wszystko. To nieprawda, bo nawet to, że dzisiaj ta rocznica z powodów politycznych dzieli byłych kolegów, jest paradoksalnie osiągnięciem sierpniowego zrywu wolności. I na tę wolność nie wolno pluć i na ludzi, którzy wówczas nie pękali. Dziś każdy jest bohaterem, nawet ci których wówczas na świecie nie było lub nie ogarniają gdzie jest Brama nr 2. Siedzą w bujanych fotelach w ciepłych kapciach przed ogłupiającą telewizją i z wielka odwagą opluwają solidarnych ludzi z Sierpnia. Ale wtedy ciężko było znaleźć paru odważnych.
Redaktor Mariusz Włoch



3 Responses to "Nie plujmy na wolność!"