
MIELEC. Bardzo długa lista zarzutów wobec MOPS. Będzie audyt!
Skala zarzutów, jakie pod adresem pod adresem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mielcu stawia radna Barbara Tutro, jest gigantyczna. Mówi m.in. o: zaniżaniu kwot zasiłków socjalnych, niewydawaniu obiadów dzieciom z ubogich rodzin, pozostawieniu potrzebujących bez środków do życia czy niekulturalnym traktowaniu petentów. -To wszystko nieprawda -ripostuje Zdzisław Czajka, dyrektor MOPS.
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Mielcu wkrótce czeka szczegółowy audyt. To efekt wystąpienia Barbara Tutro (PiS), wiceprzewodniczącej Rady Miasta, które nie zostawia suchej nitki na dyrekcji i pracownikach MOPS. Zarzutów różnego rodzaju jest bardzo dużo.
„Są wolne miejsca w DPS, a mówią, że ich nie ma”
Jeden z nich dotyczy organizacji pracy MOPS. – M.in. ciasnota pomieszczeń, która znacznie utrudnia, a czasem uniemożliwia przyjmowanie klientów w godnych warunkach – precyzuje Tutro. – To nie zapewnia zachowania intymności w trudnych sprawach, w jakich przychodzą ludzie. Są problemy w przepływie informacji pomiędzy jednostkami, np. między działem świadczeń rodzinnych a pracownikami socjalnymi, co skutkuje pozostawianiem bez pomocy osób, które oczekują na orzeczenie prawa do zasiłku alimentacyjnego.
– Niezrozumiałe są też problemy, na jakie natrafiają starając się o miejsce w Domu Pomocy Społecznej. Dzieje się tak nawet wówczas, gdy DPS posiada wolne miejsca – mówi radna. – Wiele innych spraw może załatwia się zgodnie z prawem, ale z małą wrażliwością, żeby nie powiedzieć – bezdusznie. Odnoszę też wrażenie, że nie ufa się pracownikom, którzy bezpośrednio pracują z petentami. Idąc na wywiad do trudnego środowiska, muszą oni u dyrekcji składać pisemne podanie o zgodę na wyjście w towarzystwie drugiej osoby.
„Petenci traktowani bezdusznie i podejrzliwie”
– Zaniżane są też kwoty przyznawanej pomocy. Wystarczy przeliczyć zasiłek celowy według rocznego sprawozdania. Wyszło mi ok. 130 zł, podczas gdy powinien on wynosić 450 – 500 zł – uważa Barbara Tutro. – W ub.r. pomoc dla dzieci w postaci obiadów skończyła się 22 grudnia. Do końca roku obiady dzieciom nie były potrzebne? Nie chcę tutaj przytaczać indywidualnych spraw, ale zdarzało się często, że były one podważone przez Kolegium Odwoławcze w Tarnobrzegu, które nakazywało przyznać odmówioną pomoc.
– Praca w MOPS jest bardzo trudna i niewdzięczna. Zdarzają się roszczeniowi klienci. Jednak to nie może powodować tego, że prawie każdy klient zwracający się o pomoc traktowany jest podejrzliwie – przekonuje radna. – Nie może być tak, że matka wychowująca niepełnosprawne dziecko, kiedy przychodzi zapytać o możliwość zapewnienia mu opieki, bo czeka ją operacja i dłuższy pobyt w szpitalu, słyszy, że chce się pozbyć dziecka. Jednak najbardziej zbulwersowało mnie zostawienie bez żadnych świadczeń osoby niepełnosprawnej.
Dyrektor MOPS nie wyklucza drogi sądowej
– Wszystkie zarzuty, poza tym o trudnych warunkach lokalowych w ośrodku, są nieprawdą – mówi Super Nowościom Zdzisław Czajka, dyrektor MOPS. – Pani radna mówi, że wiele naszych decyzji było podważanych przez SKO. Ja to sprawdziłem i okazuje się, że na 9 w 2014 r. 7 zostało utrzymanych w mocy, w ub.r. – 5 na 6, a na ponad 3600 wydanych decyzji było 6 odwołań, co stanowi niecałe 0.16 proc. A więc są to zarzuty nieprawdziwe.
– Odbieram to jako osobisty atak na moją osobę. To także ferowanie wyroków bez sprawdzenia faktów. Takie oszczerstwa stawiane pod adresem funkcjonariusza publicznego skutkują karą pozbawienia wolności lub grzywny. Czy wystąpię na drogę sądową? Nie chciałbym tego, bo nie o to chodzi, ale to zależy od pani radnej. Wydaje mi się, że słowo „przepraszam” za to, co powiedziała mi osobiście i moim pracownikom jednak się należy.
Do tematu powrócimy.
Paweł Galek


