
Rozmowa z MARCINEM PIETRYKĄ, bramkarzem Resovii.
Mówią o nim „polski Totti”, a przy Wyspiańskiego już traktują jak prawdziwą legendę. Marcin Pietryka w 2018 r. świętuje 20-lecie gry w seniorskim zespole „pasiaków” i z tej okazji dostał najlepszy możliwy prezent: Resovia właśnie awansowała do II ligi. Co więcej, 36-letni golkiper w spotkaniu przeciwko KSZO obronił rzut karny. – Najwyżej dokleją mnie do zdjęcia – żartował, gdy poprosiliśmy go o rozmowę, a koledzy z drużyny pozowali fotoreporterom.
– Co tu dużo mówić, piękna chwila…
– Przeżyłem z Resovią kilka spadków i kilka awansów, ten najważniejszy właśnie się wydarzył. Ogromnie się z tego cieszymy! Przez cały sezon prezentowaliśmy się bardzo solidnie i przede wszystkim udowodniliśmy, że mamy zespół, a nie zlepek indywidualności. Przecież w tej rundzie nie przegraliśmy meczu! Chwała chłopakom za walkę, wykonaliśmy kawał dobrej roboty!
– Jak z pana perspektywy wyglądał gol KSZO na 0-1?
– Na dziesięć prób w dziewięciu przypadkach zawodnik gości pewnie by nie trafił. Trzeba jednak przyznać, że świetnie przymierzył, piłka poleciała z wiatrem i wpadła do siatki.
– Wie pan, co mówili kibice tuż przed rzutem karnym dla rywali?
– Słyszałem: „spokojnie, spokojnie, obroni” (śmiech). Jeszcze koledzy z drużyny dodawali: „spokojnie, nawet piłki nie wypluje”. Fajnie, że ich słowa się ziściły!
– Jak rozumiem, w II lidze między słupkami „pasiaków” nadal stał będzie Marcin Pietryka?
– To się jeszcze okaże, ciężko na tę chwilę cokolwiek przewidzieć. Dopiero będę rozmawiał z władzami klubu na temat swojej przyszłości.
– Resovia jest gotowa na to wyzwanie?
– Pod względem sportowym na pewno: właśnie to udowodniliśmy. Myślę, że nikt nie może się do nas przyczepić, zrobiliśmy z naszej strony wszystko. Co do sytuacji organizacyjnej i finansowej, to już pytanie do prezesów.
– Będzie miało jakiekolwiek znaczenie, że przeniesiecie się na Stadion Miejski?
– Oczywiście szkoda, że będziemy grać na innym obiekcie, ale to już nie zależy od nas. Z drugiej strony jednak na trybunach pojawić będzie się mogło znacznie więcej kibiców. Wystarczy za przykład podać właśnie spotkanie z KSZO, kiedy wejść na stadion mogło zaledwie 999 ludzi, a zapotrzebowanie było dwukrotnie, jeśli nie trzykrotnie większe.
– Całą karierę spędził pan w jednym klubie, ale widzę też, że jest pan wierny klasycznemu obuwiu.
– Nie ulegam modzie, chociaż w szatni jest już z tego powodu trochę śmiechu. Mam pewne nawyki i przyzwyczaiłem się do starych modeli, także w kolorowych butach na pewno nikt mnie tu nie zobaczy (śmiech). Stawiam tylko na czarne!
– Na koniec muszę zapytać jeszcze o reprezentację Polski. Za pasem mundial, jak ocenia pan szanse kadry Adama Nawałki?
– Choć biało-czerwoni – można śmiało tak powiedzieć – są w światowej czołówce, to dużym sukcesem będzie wyjście z grupy. Wierzę w nich i życzę, by zaszli jak najdalej, bo każdy dobry wynik będzie budował atmosferę i pewność siebie.
Rozmawiał TOMASZ CZARNOTA



One Response to "Nie ulegam modzie"