
GMINA KORCZYNA. Choć pieniądze na leczenie są, jednak…
– Dzięki pomocy wielu ludzi o wielkich sercach udało się zebrać ponad 100 tysięcy złotych na leczenie męża (wystarczy na pierwszą dawkę leku YERVOY). Tymczasem okazało się, że my jako osoby prywatne nie możemy kupić leku. Może go nabyć tylko szpital, który zdecyduje się również go podać pacjentowi – mówi nam pani Anna, żona Adama Zająca (48 l.), u którego zdiagnozowano czerniaka złośliwego. Pacjent jest pod stałą opieką brzozowskiego szpitala. Czy ta placówka podejmie się tego zadania?
Chcieliśmy zapytać o tę sprawę dyrektora brzozowskiej lecznicy, jednakże w sekretariacie usłyszeliśmy, że do końca tygodnia przebywa on na urlopie. Udało się nam porozmawiać z jednym z lekarzy, który poinformował, że: – Nie sądzę, aby władze szpitala zgodziły się na to, aby leczyć tego pacjenta komercyjnie. Chodzi o to, że owa lecznica nie może pobierać opłat od pacjentów za leczenie. Ponadto państwo Zającowie musieliby zagwarantować pełną kwotę za w sumie cztery dawki leku (360 tys. złotych – przyp. wz).
Musi jak najszybciej otrzymać lek
– Nie wiadomo, jak mąż zareaguje na leczenie, czy nie pojawią się jakieś komplikacje po podaniu pierwszej dawki leku. Jednakże na chwilę obecną najważniejsze jest to, aby mąż został jak najszybciej poddany leczeniu, najlepiej w brzozowskiej placówce. Jednak skoro w niej jest to niemożliwe, to być może otrzyma lek w warszawskim centrum onkologicznym, gdzie na 31 lipca zaplanowano konsultację lekarską – tłumaczy pani Anna. – Najbardziej bulwersuje to, że mimo iż są pieniądze, to nie można zadziałać od razu, tylko pozostaje tułanie się po odległych placówkach. A czas odgrywa w tym przypadku ogromną rolę i jeśli lek nie zostanie podany mężowi, to on umrze – dodaje.
Znamię na piersi
Przypomnijmy, że chorobę wykryto u pana Adama w 2012 roku. – Na klatce piersiowej miałem znamię. Dermatolog stwierdził, że trzeba je usunąć. Posłuchałem lekarza i w przychodni chirurgicznej znamię zostało wycięte – mówił nam 48-letni mężczyzna. – Została pobrana próbka do badań histopatologicznych i okazało się, że mam czerniaka złośliwego. Pojawiły się przerzuty do węzłów chłonnych, które zostały usunięte. Na początku 2014 roku miał kolejną operację, bo okazało się, że nie wszystkie komórki rakowe zostały wycięte. Pan Adam po kilku tygodniach wrócił do pracy w Krośnieńskich Hutach Szkła (od ponad 23 lat jest hutnikiem – przyp. wz). Obecnie jest na zasiłku rehabilitacyjnym. Dotychczasowe leczenie nie przyniosło jednak spodziewanych efektów.
– Choroba postępuje, mimo że proces leczenia przebiegał do tej pory z dobrą tolerancją na radioterapię i chemioterapię. Mimo przerzutów do mózgu jego organizm nadal chce walczyć – mówi pani Anna. – Wg lekarzy, jedyną szansą na wyleczenie męża jest lek YERVOY, wskazany w leczeniu zaawansowanego czerniaka u dorosłych – dodaje.
Wioletta Zuzak



2 Responses to "Nie wiadomo, kto kupi lek i go poda ciężko choremu pacjentowi"