Nie wszyscy medycy są zaszczepieni i nie wszyscy chcą się zaszczepić

1 marca zaczynają obowiązywać przepisy, które zobowiązują zawody medyczne do szczepień. Fot. Cezary Aszkiełowicz/Agencja Wyborcza.pl

Rozporządzenie nakładające taki obowiązek wydał 23 grudnia ub.r. minister zdrowia. Ze szczepień zwolnione mają być tylko osoby, które mają przeciwwskazania zdrowotne. Rozporządzenie wzbudziło wiele kontrowersji wśród medyków. Pod kilkoma placówkami służby zdrowia w regionie odbywały się pikiety pod hasłem „Stop segregacji sanitarnej”, pod egidą stowarzyszenia Inicjatywa Sanocka. Co więcej, według prawników, rozporządzenie nie ma rangi ustawy i nie ma mocy prawnej.

Pierwszymi pracownikami, którzy zwrócili się do stowarzyszenia (według jego działacza Jacka Kotuli, radnego wojewódzkiego), w liczbie 200 osób, był personel Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie, który „gotowy jest odejść ze szpitala, jeśli będzie musiał się zaszczepić”. – Zdecydowana większość to pielęgniarki. Ale jest też troje lekarzy – twierdził. Kolejnym był personel szpitala na ul. Szopena i ZOZ nr 2 w Rzeszowie. Pracownicy sprzeciwili się obowiązkowym szczepieniom także w Strzyżowie, gdzie pod petycją podpisało się 69 osób, w Łańcucie 75. Po kilkadziesiąt w Mielcu i Leżajsku – większość z nich to pielęgniarki – twierdzi Jacek Kotula.
Z reguły dyrektorzy nie mogą potwierdzić podpisów na listach, bo nie trafiają do nich, ze względów na bezpieczeństwo pracowników, którzy złożyli podpis. W Mielcu protest został sygnowany przez związek zawodowy, a podpisała się pod nim Jolanta Dul, szefowa szpitalnej organizacji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, która zrobiła to, bo „dyrektor zapowiedział, że osoby niezaszczepione nie będą dopuszczone do pracy, będą wysyłane na urlopy wypoczynkowe lub bezpłatne”. Jarosław Kolendo, dyrektor szpitala w Mielcu w odpowiedzi na pismo związku pielęgniarek wyjaśnia, że rolą szpitala nie jest rozstrzyganie, czy jakieś rozporządzenie jest zgodne z przepisami ustawy czy konstytucją. Szpital musi przestrzegać przepisów prawa, a on jako pracodawca ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo i higienę pracy.
Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zwrócił się więc do ministerstwa i zadał mu w tej kwestii szereg pytań dotyczących wspomnianego rozporządzenia. – Pracodawca ma prawo weryfikować, czy medyk spełnia wszystkie warunki niezbędne do dopuszczenia do stanowiska pracy. Nie potrzeba do tego żadnej ustawy. Na podstawie kodeksu pracy dyrektor szpitala może to sprawdzić. Musi podjąć działania niedyskryminacyjne. Jeśli podejmuje taką decyzję wobec jednego z pracowników, musi ją także podjąć wobec pozostałych. Można też używać innych narzędzi, na przykład reorganizować pracę. Poza tym, czym innym jest hospicjum, gdzie poziom narażenia na zakażenie jest bardzo wysoki, a czym innym jest zwykła przychodnia – wyjaśnił Adam Niedzielski, minister zdrowia, podczas środowej konferencji. Prawnicy mają jednak wątpliwości. Brak wyraźnej podstawy prawnej do takiego zarządzenia powoduje, że jeśli pracownik pójdzie z tym do sądu, prawdopodobnie wygra. Dane o szczepieniach są danymi szczególnie wrażliwymi i przetwarzanie każdej z nich musi mieć solidne podstawy prawne. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał na to uwagę po wielokroć, sugerując ministrowi zdrowia, by wszelkie tego typu rozwiązania umieszczać w ustawach, a nie rozporządzeniach.

Anna Moraniec

3 Responses to "Nie wszyscy medycy są zaszczepieni i nie wszyscy chcą się zaszczepić"

Leave a Reply

Your email address will not be published.