Nie zabierajcie nam elektrowni do Warszawy

Nowa elektrociepłownia powstaje na terenie starej elektrowni węglowej. Od samego początku budowy są z nią jakieś problemy. Fot. Jerzy Mielniczuk
Nowa elektrociepłownia powstaje na terenie starej elektrowni węglowej. Od samego początku budowy są z nią jakieś problemy. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Inwestycja nad Sanem jest mało opłacalna.

Jeszcze kilkanaście dni temu nikt nie chciał w to uwierzyć. Teraz wydaje się to bardzo prawdopodobne. Tauron i PGNiG poważnie rozważają przeniesienie budowanej w Stalowej Woli elektrociepłowni gazowej do Warszawy. Na stołecznym Żeraniu budowana jest identyczna. Twa szacowanie kosztów ewentualnej przeprowadzki.

Nadsańską elektrociepłownię budowali Hiszpanie z Abener Energia. Budowali z iście południową energią i po przekroczeniu kilku terminów, inwestorzy przegonili ich z placu budowy. To było w grudniu ub. roku. W marcu i kwietniu tego roku prezesi Taurona i PGNiG zapewniali, że inwestycja w Stalowej Woli będzie kontynuowana, choć w nowej formule finansowania. – Elektrociepłownia w Stalowej Woli zostanie oddana do użytku najpóźniej do 2018 r. – mówił Remigiusz Nowakowski, prezes Taurona. Inwestorzy nie kryją, że „projekt EC Stalowa Wola to bardzo trudny temat”. Musi być trudniejszy niż wstępnie zakładano.

– Rozpatrujemy wszystkie scenariusze, żeby tylko uratować jak najwięcej pieniędzy – powiedział na niedawnej konferencji prasowej Bogusław Marzec, wiceprezes PGNiG. – Sprawdzimy formalnie, czy możemy przenieść projekt na Żerań, ale najprawdopodobniej inwestycja zostanie ukończona tam, gdzie została zaczęta.

Gazowa EC w Stalowej Woli wstępnie miała kosztować 1,6 mld zł. Te koszty na pewno wzrosną. Inwestycja jest zawansowana w ok. 85 proc., ale zostały prace bardzo trudne do wykonania. Od nowa trzeba będzie projektować i budować kanał doprowadzający wodę chłodzącą z Sanu. Ten wybudowany przez Hiszpanów zwyczajnie się zawalił. Specjaliści mówią, że „posprzątanie” po byłym wykonawcy i doprowadzenie inwestycji do końca zajmie co najmniej 3 lata. W tym czasie będzie już pracować EC na Żeraniu, która ma sprawdzonych wykonawców i dostawców turbin.

Cieniem na stalowowolskiej inwestycji kładzie się do tego jej opłacalność. Pomijając drogie błękitne paliwo, bo ono jest takie samo dla obu siłowni, to elektrociepłownia warszawska ma gwarantowany zbyt całej wyprodukowanej energii elektrycznej i cieplnej, bo w stolicy jest większy rynek. EC w Stalowej Woli sprzeda całą energię elektryczną, ale cieplnej niewiele w stosunku do zdolności produkcyjnych. Jest jeszcze problem starej elektrowni, która głównie ze względu na dyrektywy unijne, ma być stopniowo wyłączana.

Jerzy Mielniczuk

6 Responses to "Nie zabierajcie nam elektrowni do Warszawy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.