Nie zapraszajcie na komunię w grudniu krewnych z Mozambiku i Eswatini

Czwarta fala pandemii koronawirusa, obrazowo rzec można, nas zalewa, niestety. Rząd tymczasem przejmuje się, ale nie tym, że coraz więcej Polaków zaraża się COVID-19 i umiera, ale słupkami poparcia. Bo słupki władzy spadają na łeb na szyję. Twardy i sztywny elektorat PiS i Solidarnej Polski oczywiście nadal te partie popiera, ale to nie wystarczy! Bo z kolei twardy elektorat opozycji stanowczo ich nie popiera. Pozostaje do „zagospodarowania” elektorat niepewny, czy popierać PiS, czy może Konfederację albo Kukiza, a w razie wyborów – tak, tych przedterminowych, gdyby do nich doszło wkrótce, jak i tych terminowych za 2 lata – liczył się będzie każdy głos. Tymczasem na władzę psioczą zarówno zwolennicy szczepień na COVID-19 i obostrzeń w związku z rosnącą liczbą zakażeń, jak i ich przeciwnicy. Jedni domagają się segregacji sanitarnej i ograniczeń dla niezaszczepionych, a nawet – niektórzy – wprowadzenia obowiązku szczepień, drudzy – przeciwnie – zapowiadają protesty, o ile doszłoby do segregacji, a tym bardziej przymusu szczepienia się. Zatem rząd ma ważniejszy problem niż coraz więcej zakażeń i zgonów z powodu COVID-19 – musi zrobić coś, by uspokoić jednych i drugich. Zasadniczo jednak tak się po prostu nie da, jednak rząd – wiadomo – próbuje, działając na zasadzie „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. A że – co widać na każdym kroku – ani w PiS, ani w Solidarnej Polsce inteligencja i logika nie są dominującymi cechami u polityków tych partii, to wychodzi jak zawsze. Minister zdrowia Adam Niedzielski szumnie ogłosił zatem informację o nowych obostrzeniach, ale są one takie, by nie rozwścieczać antyszczepionkowców. Nazwał je „pakietem alertowym” opracowanym w związku z pojawieniem się w Europie nowej mutacji koronawirusa o wdzięcznej nazwie Omikron – tak, żeby mądrze i poważnie zabrzmiało. Ale wyszło jak zawsze – mało mądrze i mało poważnie. Otóż w ramach pakietu obowiązującego od dziś do 17 grudnia jedynie 100 osób, zamiast – jak wcześniej – 150 będzie mogło uczestniczyć w imprezach rodzinno-towarzyskich, takich jak np.: wesele, stypa czy …przyjęcie pokomunijne! Pewnie niewiele osób urządza po I Komunii Świętej swego dziecka imprezę na aż 100 – 150 uczestników, ale – tego można być pewnym – w grudniu nie urządza takich imprez nikt! A to dlatego, że do I Komunii Świętej dzieci przystępują w maju i czerwcu, a nie w grudniu. Jeszcze ciekawszym obostrzeniem jest obowiązkowa 14- dniowa kwarantanna dla osób powracających z takich krajów afrykańskich jak: Botswana, Eswatini, Lesotho, Mozambik, Namibia, RPA i Zimbabwe oraz zakaz lotów do tychże państw. Jeśli ktoś zatem planował przyjęcie komunijne swej latorośli w najbliższym czasie i chciał zaprosić na nie krewnych, albo znajomych z np. Mozambiku, to „klapa”. A poważnie, do wspomnianych państw podróżuje znikoma liczba Polaków nawet gdy nie ma pandemii, a i do nas jakoś się obywatele tych państw nie garną latać. Nie, nie mówimy, że to obostrzenie jest jakieś głupie, tym bardziej że rekomenduje je Europejska Agencja ds. Kontroli Zakażeń (ECDC). Mówimy natomiast o tym, że takie obostrzenie powinno być jednym z marginalnych, a nie jednym z kluczowych w obecnej sytuacji epidemicznej w Polsce. Na razie ludzie „pękają ze śmiechu”, a w Internecie pełno jest informacji o planowanych przyjęciach komunijnych z udziałem 200 osób, z czego połowa miała przylecieć z Mozambiku i Eswatini. Ale tak na serio, nie mamy się z czego śmiać. „Pakiet alertowy” pokazuje bowiem, że nasz rząd nie panuje w kwestii pandemii – a nie tylko w niej – nad niczym! Pokazuje, że dla władzy ważniejsze jest przypodobanie się ewentualnym wyborcom niż nasze zdrowie i życie. Pokazuje też, że rząd ma nas wszystkich za idiotów, ale to akurat wiadomo było już od dawna. No cóż – każdy sądzi według siebie… 

Redaktor Monika Kamińska

9 Responses to "Nie zapraszajcie na komunię w grudniu krewnych z Mozambiku i Eswatini"

Leave a Reply

Your email address will not be published.