Nie zrezygnują z dotowania klubów sportowych

Na wsparcie miasta mogą liczyć m.in. piłkarze II-ligowej Stali Mielec. Fot. Autor
Na wsparcie miasta mogą liczyć m.in. piłkarze II-ligowej Stali Mielec. Fot. Paweł Bialic

MIELEC. Czy miasto powinno finansować wyczynowców z kasy podatników?

Finansowanie sportu zawodowego z kasy miasta wywołuje nad Wisłoką skrajne emocje. Są entuzjaści takiego rozwiązania, ale też są i tacy, którzy uważają, że wyczyn powinien finansować prywatny biznes, a nie samorząd. – W mieście, w którym ponad 600 ha zajmuje strefa ekonomiczna, nie możemy narzekać na brak firm. One powinny łożyć na sport, a nie podatnicy – uważa Marcin Serafin, bloger i działacz społeczny.

Prezydent Daniel Kozdęba nie kryje, że będzie z kasy miasta wspierał kluby sportowe. Podobne zamiary deklaruje PiS, którye ma większość w mieleckiej Radzie Miasta. – Wcale nie uważam, że za bardzo angażujemy środki publiczne w „wyczyn” – mówi prezydent. – To racjonalne działanie mające na celu promocję naszego miasta. Przecież Mielec kojarzony jest przede wszystkim z sukcesami polskiego sportu. Trzeba to wykorzystać – zaznacza.

Kozdęba przekonuje, że finansowania sportu z kasy miasta chcą sami mielczanie. – Gdy ubiegałem się o urząd prezydenta miasta, przygotowałem ankietę potrzeb mieszkańców. Proszę sobie wyobrazić, że ona jasno wskazywała na potrzebę rozwoju sportu i rekreacji. Proszę zobaczyć, ilu kibiców jest na stadionie. To pokazuje, że mielczanie tym żyją – uważa.

W Mielcu mówi się, że z inicjatywą finansowania sportu wyszli radni PiS, natomiast prezydent niejako pod to się „podpiął”. – To są bzdury. Jeżeli już, to było raczej odwrotnie – mówi Daniel Kozdęba. – Proszę zwrócić uwagę, że to ja w grudniu ub.r. wnioskowałem o dofinansowanie sportu. Potem okazało się, że podobne plany mieli radni PiS. Problem w tym, że nie skonsultowali tego ze mną. I wyszło jak wyszło. Żadnego „podpinania” więc nie ma.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.