Nie żyje Krzysztof Penderecki

„W muzyce XX wieku nikt chyba nie zrobił takiej kariery jak Penderecki. Nie zrobił jej również tak szybko! Może tylko Igor Strawiński mógłby mu dorównać” – napisali krytycy culture.pl. Fot. MWMedia

O śmierci jednego z najważniejszych współczesnych kompozytorów poinformowała jego rodzina.

Odszedł wybitny dębiczanin. Miał 86 lat. Czy zostawił po sobie nieukończone kompozycje? Na pewno. Był tytanem pracy – pracował do końca. W ciągu 60-letniej kariery zdążył podbić muzyczny świat. Skomponował niezapomniane symfonie, po które w swoich filmach sięgnęli Stanley Kubrick („Lśnienie”), William Friedkin („Egzorcysta”) i David Lynch („Dzikość serca”). Występował w najwspanialszych filharmoniach świata. Zdobył szereg prestiżowych nagród, w tym Grammy. Ale nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach. – To w Dębicy wszystko się zaczęło – przyznał po latach.

„Polska kultura poniosła dziś wielką i niepowetowaną stratę. Po długiej chorobie odszedł Maestro Krzysztof Penderecki – najwybitniejszy polski kompozytor współczesny, którego muzyki słuchano od Japonii po Stany Zjednoczone” – napisał minister kultury Piotr Gliński.  

Krzysztof Penderecki urodził się w Dębicy w 1933 r. Zaczął komponować jeszcze jako ośmiolatek. A ponieważ w czasie wojny trudno było o nuty, grę na fortepianie i skrzypcach ćwiczył na… swoich kompozycjach. W wywiadach przyznawał, że jego spojrzenie na muzykę odmienił Jan Sebastian Bach, którego to płytę dostał od swojej ukochanej.

Swoją pierwszą nagrodę Penderecki zdobył już w 1959 r. w konkursie Związku Kompozytorów Polskich, do którego zgłosił aż trzy utwory: „Strofy”, „Emanacje” i „Psalmy Dawida”. – Chciałem być pewny wygranej – przyznał. – Aby nikt nie zorientował się, że skomponowałem wszystkie trzy utwory, jeden zapisałem lewą ręką, drugi prawą, a trzeci oddałem do przepisania.

W tym samym 1959 r. Penderecki skomponował „Tren ofiarom Hiroszimy”, kompozycję, dzięki której zyskał światowy rozgłos. Furtkę do wielkiej kariery przyniósł mu 7 lat później utwór „Pasja według św. Łukasza”, który napisał dla uczczenia 700-lecia katedry w Munster w Niemczech. – To był absolutnie przełomowy moment w moim życiu. Świat stanął przede mną otworem – wyznał Penderecki. Później przyszły uznanie, nagrody (pięciokrotnie Grammy) i sława.

Dębica, Dębica

Ostatnie lata życia Penderecki spędził w Krakowie. Był profesorem i rektorem tamtejszej akademii muzycznej. Na Podkarpacie przyjeżdżał często – i na rodzinne groby, i koncertować. Uczestniczył w festiwalach muzycznych, celebrował jubileusze. 80 urodziny świętował w Dębicy, a 81. w Rzeszowie. W rodzinnym mieście odebrał też tytuł Zasłużony dla Województwa Podkarpackiego. Podczas odwiedzin na Podkarpaciu nie krył wzruszenia. Wspominał dziecięce lata spędzone w Wielopolu Skrzyńskim, gdzie bywał u wuja Tadeusza Kantora, oraz w rodzinnej Dębicy, wypełnione zgiełkiem orkiestr dętych, które paradowały ulicami przedwojennego miasta. To m.in. z dębickich wspomnień czerpał inspiracje do swoich utworów.

Charakterystycznym zjawiskiem dla utworów Pendereckiego był tzw. sonoryzm. Polegał on na wydobywaniu z tradycyjnych instrumentów nietradycyjnych dźwięków, m.in. przez bębnienie i skrobanie w pudła instrumentów smyczkowych albo grę na spreparowanych instrumentach dętych blaszanych.

Marcin Czarnik

Leave a Reply

Your email address will not be published.