Nie żyje płód, nie żyje kobieta. Wszyscy mają czyste sumienia

Czas święta Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego to czas zadumy. Czas wspominania bliskich zmarłych, ale też właśnie czas zadumy nad przemijaniem, śmiercią. Tak się złożyło, że właśnie w tym czasie w pszczyńskim szpitalu odeszła młoda, bo zaledwie 30-letnia kobieta. Cóż – rzec by można – i młodsze osoby umierają. I to prawda – umierają. Tyle, że ta śmierć wstrząsnęła Polkami i Polakami nie tylko dlatego, że zmarła osoba młoda. Ta śmierć wstrząsnęła nami, bo zwyczajnie ta kobieta nie musiała umrzeć! Nie była chora, nie uległa wypadkowi, nie zakaziła się COVID-em 19. Była w ciąży. Płód, o czym wiadomo było wcześniej, był uszkodzony. Kiedyś takie uszkodzenie najprawdopodobniej kwalifikowałoby go do wykonania legalnej aborcji. Ale – jak wszyscy wiemy – w październiku zeszłego roku Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej, na zlecenie obecnej władzy – orzekł, że usunięcie ciąży, gdy płód ma wady letalne jest niezgodne z konstytucją. W myśl tego wyroku, kobieta musi donosić i urodzić dziecko, które w praktyce nie ma szans na życie. W przypadku zmarłej 30-latki natura rozwiązała sprawę szybciej niż życzą sobie tzw. obrońcy życia poczętego – u kobiety pojawiło się bezwodzie. Najprościej mówiąc, płód w 22. tyg. ciąży nie miał gdzie się rozwijać, bo zabrakło wód płodowych. Normalnie dzieje się tak, gdy wody płodowe odchodzą przed porodem. Tu jednak brakowało do porodu jeszcze bardzo długiego czasu… Niemożliwym było, by płód przeżył bez wód, nawet nie mając wad, do końca ciąży. W normalnym państwie i normalnych warunkach zwyczajnie by go usunięto ratując życie kobiety. Ale Polska już nie jest normalnym państwem, ani nie żyjemy w normalnych warunkach. Żyjemy w dyktaturze tych, dla których płód jest ważniejszy niż narodzony człowiek – także wbrew wiedzy medycznej i wszelkiej logice! 30-latka trafiła do szpitala w Pszczynie… Była przytomna, kontaktowała się z bliskimi. Z korespondencji, jaką z nimi prowadziła, wynika, że lekarze przyjęli wobec pacjentki postawę „wyczekującą”. Na cóż wyczekiwać mieli? Ano na obumarcie płodu, który nie miał żadnych szans na przeżycie. Chodziło zwyczajnie o to, by nikt z medyków nie podejmował decyzji o jego aborcji, o to, by obumarł naturalnie. No i obumarł, tyle że dobę po tym 30-latka dostała sepsy – bardziej swojsko zwanej posocznicą, czyli ogólnego zakażenia organizmu i zmarła! Szpital wydał w tej sprawie oświadczenie, w którym czytamy, że: – (…) Jedyną przesłanką kierującą postępowaniem lekarskim była troska o zdrowie i życie Pacjentki oraz Płodu. Lekarze i położne zrobili wszystko co było w ich mocy, stoczyli trudną walkę o Pacjentkę i jej Dziecko (…) – czytamy w oświadczeniu pszczyńskiego szpitala (pisownia oryginalna). Te słowa to odpowiedź na zarzuty ze strony pełnomocniczki rodziny zmarłej 30–latki, która wprost zarzuca personelowi medycznemu, że nie ratował kobiety prawidłowo i czekał na samoczynne obumarcie płodu, narażając tym samym ją. A nie ratował i czekał, bo władza posługując się TK Przyłębskiej i presją wobec środowisk medycznych zastraszyła to ostatnie do tego stopnia, że lekarze boją się podejmować decyzję o usunięciu ciąży także wówczas, gdy jej kontynuacja zagraża życiu kobiety! Przypomnijmy; pomimo wyroku TK Przyłębskiej taka decyzja jest w Polsce legalna. Pomimo to lekarze nie chcą jej podejmować w obawie przed ewentualną odpowiedzialnością karną, choć o takiej, wg przepisów, nie może być mowy. Przepisy jednak przepisami, a histeria władzy i środowisk pro life w takich sytuacjach to inna sprawa, więc bojący się lekarz woli zwyczajnie poczekać. Stawką jest życie kobiety. W tak szczególnym dniu, jak 1 listopada, w kilku miastach Polski odbyły się milczące protesty związane ze śmiercią 30-latki pod znamiennym hasłem „Ani jednej więcej”. Bo każdy ma świadomość, że do takich sytuacji może „dzięki” naszej władzy i TK Przylębskiej dojść jeszcze wiele razy. Tymczasem „dyżurny intelektualista” PiS, poseł Marek Suski, tak oto podsumowuje bezsensowną śmierć młodej kobiety:- (…) To, że ludzie umierają, to jest biologia, zdarzają się rzeczywiście błędy lekarskie, zdarzają się po prostu osoby chore. (…) Niestety, wciąż czasem przy porodach kobiety umierają. To nie jest rzecz, która się nie zdarza – posumował poseł PiS, dodając, że nie ma to nic wspólnego z decyzją TK. Panie Suski i wszyscy jemu podobni – przestańcie obrażać inteligencję Polaków i równać ją z własną, bo nawet średniej w tym temacie nie „trzymacie”!

Redaktor Monika Kamińska

35 Responses to "Nie żyje płód, nie żyje kobieta. Wszyscy mają czyste sumienia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.