
STALOWA WOLA. Pod naszymi chmurami trwają jedyne w kraju kursy latania bezszmerowego. Ludzie, którym życie nie oszczędziło udręk realizują swoje marzenia.
Zakończył się drugi cykl szkoleń niepełnosprawnych kandydatów na pilotów szybowcowych. Pierwsze w historii Polski takie szkolenia organizuje od tego roku Aeroklub Stalowowolski. Jeden z przeszkolonych na lotnisku w Turbi pilotów wykonuje już samodzielne loty. W kolejce do skrzydeł ustawiają się jego następcy.
Pierwsze szkolenie odbyło się w ub. roku i było trochę przypadkowe. Adam Czeladzki, nasz mistrz szybowcowy, który uległ wypadkowi lotniczemu, chciał zrobić pilota z Jędrzeja Jaksy-Rożena. Obaj mieli podobne wypadki i obaj dowiedli, że niedowład części ciała nie jest przeszkodą w realizacji marzeń.
Niepełnosprawni szturmują przestworza
Czeladzki związał się z Fundacją Avalon, która znalazła sponsorów na specjalny dwuosobowy szybowiec dostosowany do pilotowania przez osoby niepełnosprawne. Na Duo Discuss XLT zaczął latać jako pierwszy niepełnosprawny człowiek w Polsce. Podczas ubiegłorocznych Szybowcowych Mistrzostw Polski w Turbi namówił włodarzy Aeroklubu Stalowowolskiego do zorganizowania kursów pilotażu dla niepełnosprawnych. Sam zresztą wziął udział w zawodach mistrzowskich razem z pilotami w pełni sprawnymi, zajmując 15. miejsce w klasie otwartej, na 32. startujących. Jego wyczyn odbił się szerokim echem w środowisku szybowcowym. Zaraz też naukę bezszelestnego latania w Turbi rozpoczął pierwszy niepełnosprawny.
Jaxa-Rożen był aktywnym paralotniarzem. Piętnaście lat temu miał niebezpieczny wypadek w Sudetach i po kilku operacjach został mu paraliż połowy ciała. Przypadłość nie przeszkadza mu już rozwijać skrzydła. W Turbi nauczył się podstaw pilotażu, a naukę kontynuował w Lublinie. Dziś już lata samodzielnie, jako pierwszy z przeszkolonych przez AS niepełnosprawnych. Już szykuje się na przyszłoroczne Szybowcowe MP. Po Jaxa-Rożenie przyszła w tym roku pora na 10. amatorów latania. Szkolili się w dwu turach i muszą naukę kontynuować. – Szkolenia nie różnią się niczym od kursów dla osób sprawnych – mówi Dariusz Łukawsi, dyrektor Aeroklubu Stalowowolskiego. – Drobna różnica jest w budowie szybowca, na którym kursanci wykonują loty.
Tylko mała modyfikacja w szybowcu
Dla osób o różnej niepełnosprawności musi być chociażby inny system przeniesienia napędu steru kierunku. W zwykłym szybowcu to orczyk obsługiwany nogami. W zmodyfikowanych przez dodatkową dźwignię przenoszony on jest do lewej ręki. Wśród przeszkolonej w Turbi jedenastki, większość stanowią niepełnosprawni, którzy nie poruszają nogami, lub ich nie mają. Jedną z kończących właśnie kurs pilotażu jest młoda kobieta ze złamanym kręgosłupem, wskutek upadku na nią samobójcy. W przyszłym roku i ona będzie latać samodzielnie.
Jerzy Mielniczuk



One Response to "Niebo przyjazne niepełnosprawnym"