Na 2 miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego znamy już prawie wszystkich kandydatów z Podkarpacia, które w tych wyborach stanowi jako całość jeden okręg wyborczy. Niestety, na listach partyjnych nie brakuje polityków, którzy pochodzą z innych części Polski, a z naszym regionem nie mają nic wspólnego, czyli tzw. spadochroniarzy.
Zanim jeszcze kampania wyborcza rozpoczęła się na dobre, odpadł pierwszy z nich – Aleksander Kwaśniewski z Twojego Ruchu-Europy Plus, czyli ugrupowania Janusza Palikota. Nie chodzi jednak o byłego prezydenta, ale o politologa z Warszawy, który jeszcze do niedawna nosił takie samo nazwisko, ale imię Dariusz. Spryciarz wiedział, że z taką godnością narobi sporo medialnego szumu, ale nie przewidział, że dziennikarze zajrzą mu w życiorys. A tam, poza zmianą imienia, znaleźli również, dzisiaj już zatarty, ale bądź co bądź prawomocny wyrok za przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę Skarbu Państwa i podradomskiej gminy Głowaczów, gdzie był kiedyś wójtem. Z listy wyborczej Kwaśniewski został szybko skreślony i kariery na Podkarpaciu już pewnie nie zrobi.
Otumanić podkarpackich wyborców spadochroniarzami chcą jeszcze dwie inne partie. „Jedynką” listy PSL będzie pochodzący z Krakowa Władysław Kosiniak-Kamysz, czyli obecny minister pracy, który ma ostatnio spore problemy ze zrozumieniem trudnej sytuacji rodziców niepełnosprawnych dzieci. Będzie to nie lada paradoks, jeśli bezradny minister pracy zdobędzie mandat w województwie, gdzie poziom bezrobocia należy do najwyższych w kraju.
Spadochroniarza o znanym nazwisku mamy też na ostatnim miejscu listy Kongresu Nowej Prawicy. Otóż jest nim Anna Korwin-Mikke – córka tyleż charyzmatycznego, co śmiesznego Janusza Korwin-Mikkego. Wiemy o niej tylko tyle, że z Podkarpaciem nie miała wcześniej nic wspólnego i że z zawodu jest… projektantką. Ciekawe czy w ogóle wie, że startuje w tych wyborach?
Niech spadochroniarze lecą sobie dalej w poszukiwaniach głupiego elektoratu, bo na Podkarpaciu go nie znajdą. A my wybierajmy ludzi tutejszych, sprawdzonych, kompetentnych, którzy potrafią coś więcej niż tylko ładnie się do nas uśmiechać z plakatów wyborczych i przecinać czerwone wstęgi.
Arkadiusz Rogowski



6 Responses to "Niech lecą dalej"