
MIELEC. – Sąd wskazał dyrektora szkoły, jako tego, który dręczył moją żonę. Mimo tego, ten pan wciąż tkwi na swoim stanowisku i nadal stosuje mobbing – żali się mielczani
Pan Artur Miąsik domaga się od prezydenta Mielca usunięcia Lecha Stacho ze stanowiska dyrektora Szkoły Podstawowej nr 6. – Sąd jednoznacznie wskazał go, jako stosującego przemoc psychiczną – wyjaśnia pan Artur. – Mimo tego, ten człowiek w dalszym ciągu jest dyrektorem szkoły i stosuje mobbing wobec mojej żony. A przecież nękanie pracownika, który nie może się bronić, jest poważanym przestępstwem.
Jak już informowaliśmy, Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu podtrzymał wyrok, który stwierdzał mobbing w Szkole Podstawowej nr 6 w Mielcu. Poszkodowana Teresa Miąsik, nauczycielka matematyki ma otrzymać ponad 7 tys. zł zadośćuczynienia za doznane krzywdy. Pieniądze ma wypłacić jej szkoła. A wszystko zaczęło się wtedy, kiedy pani Teresa odmówiła dyrektorowi Lechowi Stacho przeprosin rzekomo źle ocenionego przez nią ucznia.
“Sąd sądem, a on w dalszym ciągu mobbinguje”
Zdaniem nauczycielki, jej szef robił wszystko, żeby zniechęcić ją do pracy. Sprawa skończyła się na wokandzie. Efekt? Szkoła, jako placówka, musi zapłacić pani Teresie ponad 7 tys. zł zadośćuczynienia. Mąż nauczycielki na tym jednak nie poprzestaje. Żąda zmiany na stanowisku dyrektora szkoły. – W 2010 roku pan prezydent obiecał, że dyrektor straci pracę z chwilą, gdy wyrok będzie dla niego niekorzystny. Tak się stało i nic – dowodzi Artur Miąsik.
– Sąd, co prawda ukarał szkołę, ale jednoznacznie wskazał mobbera – dodaje. – To nie jest budynek, tylko konkretna osoba. Pan dyrektor uczynił wiele zła. Wciągnął w to innych. Kadra szkoły była tak zastraszona, że nikt nie stawał w obronie mojej żony, nawet kiedy podczas jej nieobecności dyrektor szargał jej dobre imię. W związku z tym, apeluję do władz miasta o usunięcie pana Stacho ze stanowiska. Bo ten człowiek w dalszym ciągu mobbinguje.
Zadośćuczynienie dla nauczycielki zapłacą podatnicy
Pan Artur przypomina, że koszty, związane ze sprawą sądową, w tym zasądzoną karę, musi pokryć miasto. – Czy pan prezydent zamierza rozliczyć z tego dyrektora? – pyta. – No, bo przecież każdy pracownik, który świadomie naraża swoją firmę na straty zobowiązany jest je pokryć. Prezydent mówi, że nie może kierować się emocjami, tylko dbaniem o wizerunek szkoły. Jaki jest zatem wizerunek szkoły, w której władzę sprawuje mobber? – irytuje się.
Po stronie mielczanina stoi Jacek Kopacz, szef radnych miejskich PiS. – Przepisy mówią, że, jeśli ktoś narusza prawo, to można go zwolnić – uważa. – Tym bardziej, że mamy wyrok sądu. Podatnicy płacą kary a ten pan nadal tak postępuje, jak postępował. Ja rozumiem, że jest radnym powiatu i długoletnim dyrektorem, ale ta sytuacja nie świadczy dobrze o nas.
***
Dyrektor Lech Stacho ma żal do dziennikarzy. Twierdzi, że w prasie pojawiają się różne szkalowania na jego temat. Oburza się, wręcz grozi sądem za informację w mediach, że to on ma zapłacić zadośćuczynienie mobbingowanej nauczycielce. Zgoda – to szkoła, a dokładniej rzecz ujmując, podatnicy pokryją tę karę. Z tym, że uzasadnienie wyroku nie pozostawia złudzeń, kto był mobberem i za czyje winy zapłacą mielczanie.
Paweł Galek



3 Responses to "Niech prezydent rozliczy dyrektora szkoły"