
RZESZÓW. Oto przykład, jak gmina może dogadać się z miastem w sprawie powiększenia granic administracyjnych.
Prezydent Tadeusz Ferenc od wielu lat próbuje powiększyć Rzeszów o sąsiednie gminy. Na biurka radnych sukcesywnie co kilka sesji podrzucane są te same uchwały, ci na sesji je akceptują, mieszkańcy miasta w konsultacjach wypowiadają się pozytywnie, ale główni zainteresowani sprzeciwiają się fuzji broniąc swojej autonomii. Walka o większe miasto przybiera różne formy, a temat przyprawia naszych sąsiadów o zawrót głowy. Gminy mają dość, a prezydent nie odpuszcza. A można inaczej. Przykładem jest Zielona Góra.
– Śledzimy to, co się u Państwa dzieje. My też mieliśmy problemy z powiększeniem miasta. Trochę to trwało, ale wszystko jest na dobrej drodze, bo pomysł utworzenia dzielnicy Zielona Góra Nowe Miasto się spodobał – mówi Super Nowościom Marek Starosta, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Zielonej Górze.
Zielona Góra (woj. lubuskie), tak jak Rzeszów chciała powiększyć granice miasta o sąsiadujące z nią tereny. Na jej celowniku znalazła się licząca ponad 220 km kw. gmina Zielona Góra. Władze gminy i mieszkańcy byli przeciwni połączeniu. Po latach dyskusji zrodził się pomysł wyodrębnienia dzielnicy, która stałaby się jednostką pomocniczą samorządu. Dzięki temu wszystkie strony będą zadowolone: miasto zwiększy swoje granice (do ok. 278 km kw.) i liczbę ludności (do ponad 136 tys.), ale gmina nie straci wszystkiego.
Plusy dla mieszkańców
Zgodnie z przyjętym przez obie strony Kontraktem Zielonogórskim nie zmienią się dotychczasowe nazwy sołectw i adresy, co oznacza, że mieszkańcy nie będą musieli wymieniać dowodów osobistych i dowodów rejestracyjnych. Stawki podatków zostaną zniżone do najniższego poziomu, który obwiązywał w mieście lub gminie, a opłata adiacencka (opłata użytkowników nieruchomości, która wzrosła na skutek np. podziału nieruchomości) zostanie obniżona z 50 proc. do 1 proc. Ceny biletów autobusów MZK obsługujących gminę Zielona Góra zostaną obniżone i zrównane ze stawkami miejskimi. Większe miasto zyska przede wszystkim tzw. ministerialny bonus, czyli 100 mln zł.
Jeśli wszystko pójdzie z godnie z planem, dzielnica Zielona Góra Nowe Miasto powstanie 1 stycznia 2015 roku i będzie to pierwsza w kraju fuzja całej gminy do miasta. – Czekamy na decyzję ministerstwa – mówi Marek Starosta z Urzędu Miasta w Zielonej Górze.
Rzeszów robi po swojemu
Niestety, włodarze Rzeszowa zdają się nie widzieć potrzeby kompromisowego rozwiązania, próbując w dalszym ciągu narzucić powiększenie miasta o gminę Trzebownisko bez względu na negatywne konsekwencje tamtejszych mieszkańców, co tylko wzmaga niechęć naszych sąsiadów.
– Nie rozumiem tego siłowego działania. Po co to powiększać miasto o naszą gminę? Żeby móc się chwalić, że to metropolia? A jaka to metropolia? – mówi Józef Fedan, wójt gminy Trzebownisko, którą od kilku lat prezydent Ferenc chce przyłączyć do miasta. – To sprawy ambicjonalne! Bo chce później mówić, że to dzięki niemu miasto ma ponad 200 tys. mieszkańców! Mieszkańcy mojej gminy nie chcą słyszeć o przyłączeniu do Rzeszowa. Już trzy lata z rzędu 99,3 proc. z nich w konsultacjach i spotkaniach mówi, że tego nie chce – dodaje.
Zapytaliśmy o zdanie wójta w stosunku do ewentualnej zgody na utworzenie dzielnicy Trzebownisko, analogicznie do Zielonej Góry. – Takie ustawowe prawo ma tylko Warszawa. U nas to nie wchodzi w ogóle w grę. Kto miałby decydować o budżecie i ilości pieniędzy, które dzielnica by dostała? – pyta i podkreśla, że gmina nie chce żadnej fuzji. Odpiera także zarzuty, że chodzi o bronienie urzędniczych stanowisk. – To kompletna bzdura. Zgodnie z ustawą, miejsca pracy będą zagwarantowane i nikt nikomu nie będzie kazał iść i paść krowy – wyjaśnia.
Na celowniku Rzeszowa poza całą gminą Trzebownisko są także poszczególne sołectwa: Pogwizdów Nowy i Miłocin (gmina Głogów Młp.), Jasioka, Nowa Wieś, Tajęcina, Trzebownisko i Zaczernie (gmina Trzebownisko) oraz Malawa (gmina Krasne).
***
Przykład Zielonej Góry doskonale obrazuje, że więcej można zyskać prowadząc rozmowy, zamiast wojen. Czy nasi urzędnicy to zrozumieją?
Ewelina Nawrot



22 Responses to "Niech prezydent Rzeszowa uczy się od prezydenta Zielonej Góry"