– Niech rywale znów trzesą gaciami przed Stalą

Fot. Stal Mielec
Fot. Stal Mielec

PIŁKA NOŻNA. I LIGA. Rozmowa ze Zbigniewem Smółką, nowym trenerem Stali Mielec.

– Z Bogdanem Zającem, drugim trenerem reprezentacji Polski, rozmawiałem kiedyś o 23.30, ale o 7.30 telefonu jeszcze nie wykonywałem. Naprawdę taki pan zajęty?
– Chcę jak najszybciej poznać zespół i całą strukturę klubu, jego organizację. Gdy skończymy wywiad, pójdę się spotkać z drużyną, zaplanowałem też rozmowy indywidualne z piłkarzami i ze sztabem szkoleniowym. Dwa razy odrzucałem połączenie od pana, bo miałem krótkie spotkanie z byłym trenerem Stali, Januszem Białkiem. Jestem w klubie od 8 do 20, ale wie pan co – bardzo nie lubię, gdy mi ktoś przeszkadza w niedzielę. Chyba że w ten dzień gramy mecz. Wtedy jestem w pracy (śmiech).

– Słyszałem, że jest pan zachwycony atmosferą panującą na stadionie w Mielcu, samym obiektem i bazą treningową.
– To prawda. Podczas ostatniego meczu ze Zniczem Pruszków byłem pod ogromnym wrażeniem tego, jak się zachowują kibice. Doping i wsparcie dla Stali nie ustawały, a przecież po 10 meczach bez zwycięstwa to nie takie oczywiste…

– Występował pan już kiedyś w roli strażaka?
– Zetknąłem się z różnymi sytuacjami, dotknąłem specyficznych, organizacyjnych spraw. Ale im większe wyzwanie, tym większa satysfakcja. Trudne zadania są najlepsze!

– Optymizm się przyda. Stal ma zaledwie 8 punktów, a w perspektywie mecze z Podbeskidziem, Miedzią, Zagłębiem, GKS Tychy, Sandecją, Górnikiem. Uff, głowa może rozboleć od tej wyliczanki.
– Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, w jakiej lidze jesteśmy. Jak to wygląda pod kątem organizacji gry. Lecz nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Koncentrujemy się na najbliższym meczu. W głowach mamy tylko wyjazd do Bielska-Białej.

– Kibice się zastanawiają, jak będzie wyglądać pana współpraca z Maciejem Serafińskim? Ponoć lubi pan postawić na swoim, a Serafiński wygląda na strasznie wrażliwego.
– Nade wszystko Maciek jest pasjonatem. Nie wyobrażam sobie, żeby wystąpił konflikt interesów. Jestem pierwszym trenerem, to ja podejmuję decyzję, ale zapewniam, iż będę uważnie słuchał swoich współpracowników i bardzo mocno brał pod uwagę ich zdanie.

– Trenerzy w przeróżny sposób motywują swoich piłkarzy. Pan ma jakieś sprawdzone metody? Filmy w typie „Braveheart”?
– Metody są różne, ale trzeba je stosować z uwzględnieniem osobowości danego człowieka. Na jednego podziała taki bodziec, na drugiego – inny.

– Ta pana przygoda z trenerką jest dość oryginalna. Odrę Opole zostawiał pan na 1. miejscu w trzeciej lidze, z Zawiszą Bydgoszcz miał wrócić do ekstraklasy, ale musiał pan rozwiązać umowę, bo klub popadł w tarapaty finansowe i nie otrzymał licencji.
– Lubię być w klubie, który się rozwija. Pracowałem w wielu, z reguły biednych, jak Czarni Żagań. Radziliśmy sobie jednak. Podobnie było w Kluczborku, który po spadku z pierwszej ligi się rozpadł. W Ruchu Radzionków doszło do dramatycznych wydarzeń – klub się wycofał z ligi. W Zawiszy nie płacono zawodnikom. Mogę wymieniać dalej, ale to są rzeczy, na które nie mam wpływu. Nie ma więc sensu się tym zajmować.

– Oglądał pan Stal w meczu przeciwko GKS Katowice i Zniczowi. Jakie są pana pierwsze wnioski?
– Ogromne zaangażowanie piłkarzy. Podobnie mecze przeżywał Maciek Serafiński. Strasznie mi to zaimponowało, bo bardzo szanuję ambitnych ludzi.

– A jaka jest pana filozofia futbolu? Był pan bramkarzem, więc trudno zgadywać.
– Rozumiem, że chodzi panu o to, jaki styl gry preferuję? Jeśli okaże się, że w Stali jest czterech świetnych napastników, to będziemy grali dwójką atakujących. Wszystko zależy od potencjału drużyny.

– Dlaczego nie zrobił pan większej kariery na boisku?
– Prowadziłem własny biznes, na profesjonalny futbol nie było czasu. Broniłem głównie w klubach trzeciej ligi, tej sprzed reformy, i w Odrze Opole na zapleczu ekstraklasy.

– W sztabie Stali znajduje się Bogusław Wyparło. Bramkarska legenda…
– Bardzo na niego liczę! Tradycja to jest coś, na czym można wznosić trwałe budowle. Bardzo mi tego klimatu brakowało.

– W takim razie co pan wie o miejscu, w którym się znalazł? Mielcu, Podkarpaciu?

– Mam nadzieję, że będę miał okazję pozwiedzać Mielec i dotrę w ciekawe miejsca na Podkarpaciu. O Stali wiem bardzo dużo. Kojarzy mi się z najlepszym okresem polskiej piłki, z Grzegorzem Latą, Andrzejem Szarmachem, Henrykiem Kasperczakiem, Włodzimierzem Ciołkiem. Trząsł gaciami niejeden zespół przed Stalą i mam nadzieję, że niebawem znów tak będzie.

– Proszę opowiedzieć trochę o sobie. Ma pan rodzinę, zainteresowania poza piłką?
– Piłka nożna i trenerka jest dla mnie tym, czym dla innych osób łowienie ryb (śmiech) – ogromną przyjemnością. Mam szczęśliwą rodzinę. Trzech synów – najstarszy ma 20, najmłodszy 9 lat i wspaniałą, wyrozumiałą żonę. Mieszkamy pod Wrocławiem, ale obiecałem, że w dniu pomeczowym będę przyjeżdżał do domu. Bliskich na pewno zaproszę też do Mielca.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.