Niech rząd wstrzyma loty do Indii!

Prawie połowa wszystkich nowych przypadków odnotowanych na całym świecie ma miejsce w Indiach. Umiera ponad 2,5 tys. osób dziennie, a liczby te, jak twierdzą
eksperci, dalekie są od rzeczywistych. Nowy wariant, tak zwany podwójnie zmutowany szczep, zawiera mutacje genetyczne pochodzące z dwóch różnych wersji koronawirusa. Fot. Archiwum

Indie, jeden z najludniejszych krajów świata, zostały właśnie zaatakowane nową odmianą koronawirusa. Jak podają oficjalne źródła dziennie umiera tam z tego powodu ok. 2,5 tys. ludzi, a ok. 300 tys. jest nowych zakażonych. Wiele państw już decydowało o zakazie lotów swych obywateli do Indii oraz nieprzyjmowaniu samolotów stamtąd. Ale nie Polska! Z Polski można polecieć do Indii na majówkę i bez problemu wrócić. Niemożliwe? Owszem, możliwe, sprawdziliśmy…

Z koronawirusem walczy dziś cały świat i wszędzie notowane są nowe zakażenia oraz zgony z powodu COVID-19. Jednocześnie rozwinięte państwa niejako rywalizują ze sobą, które zaszczepi w najkrótszym czasie najwięcej swoich obywateli. Jest jednak miejsce na świecie, gdzie codzienna walka z COVID-19 to walka o to, by udało się na czas spalić zwłoki zmarłych, a zaszczepionych jest mniej niż 10 proc. obywateli, choć państwo, gdzie ten dramat się rozgrywa jest jednym z największych producentów szczepionek na świecie. Mowa o Indiach. Tu, według oficjalnych źródeł, codziennie notuje się ok. 300 tys. nowych zakażeń, a umiera ponad 2,5 tys. ludzi. Co 4 minuty umiera człowiek, a krematoria nie nadążają ze spalaniem ciał zmarłych. Nikt za bardzo nie ukrywa, że dane te są mocno zaniżone. W Indiach króluje właśnie nowy wariant koronawirusa, podwójnie zmutowany szczep, który zawiera mutacje genetyczne z dwóch różnych jego wersji. Ludzie panikują i wykupują zapasy tlenu oraz leków, przez co brakuje tego w szpitalach. Krematoria nie nadążają z paleniem zwłok zmarłych. Oto dramatyczny obraz kraju, który, jak się wydawało jeszcze w lutym, wychodził już na prostą w walce z koronawirusem.
Z uwagi na tę dramatyczną sytuację takie państwa jak m.in.: Kanada, Wielka Brytania, Hong kong, Singapur, Nowa Zelandia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Australia, czy Czechy zawiesiły loty do Indii. Ale Polska nie. Polski rząd jedynie nie zaleca, ogólnie, podróży, które nie są niezbędne. Tymczasem władze indyjskie anulowały wszystkie wizy turystyczne oraz nie wydają takowych nowych, ale na podstawie wszelkich innych wiz można do Indii polecieć. Obywateli niektórych państw dotyczy konieczność poddania się testowi po przylocie, a nawet odbycia kwarantanny, ale Polaków – nie. Po powrocie z Indii do Polski wystarczy poddać się testowi i obejdzie się bez kwarantanny.
W tej chwili jedynym przewoźnikiem realizującym loty pomiędzy Polską i Indiami jest LOT. Są to jednak rejsy cargo, na których nie ma pasażerów, uspokajają władze przewoźnika.
– Rejsy PLL LOT wykonywane do Indii są aktualnie w 100 proc. rejsami cargo. Powrót do połączeń pasażerskich może nastąpić w perspektywie kilku miesięcy, niemniej jednak uzależniony będzie przede wszystkim od sytuacji epidemicznej, oraz prognozowanego popytu – mówił w poniedziałek Super Nowościom, Krzysztof Moczulski, rzecznik PLL LOT.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak jest naprawdę

Na jednym z portali ułatwiającym dopasowanie do swoich potrzeb lotów, bez trudu znajdujemy kilka propozycji podróży samolotami z Warszawy do stolicy Indii, New Delhi. Lecieć najwygodniej nam liniami zagranicznymi, powroty są możliwe i LOT-em. Nie bezpośrednio, ale już po przesiadce – owszem. Dzwonimy na infolinię portalu, by upewnić się, że na serio możemy polecieć gdzieś, gdzie koronawirus w swej nowej odmianie po prostu szaleje i zbiera naprawdę ogromne śmiertelne żniwo. Miła pani potwierdza, że nie ma problemu, o ile mamy ważną wizę. Radzi zrobić sobie test i mieć zaświadczenie o jego negatywnym wyniku, bo „jedne linie wpuszczają (do samolotu
– przyp. autora) bez testu, inne nie”. Pani radzi też co zrobić wracając z Indii do Polski: – Lepiej tam sobie zrobić jakiś test, bo mogą nie wpuścić do samolotu, albo przy przesiadce mogą być problemy – pada odpowiedź. – Po powrocie tu trzeba zrobić test, żeby nie trafić na kwarantannę.
Wydaje się mało prawdopodobne, by ktoś był na tyle pozbawiony rozumu, by chciał teraz lecieć do Indii, ale – jak wszyscy wiemy – ludzi nieodpowiedzialnych i przekonanych o swej „nieśmiertelności|” wcale nie brakuje w Polsce. Dlatego to rząd powinien wstrzymać wszelkie loty do Indii i z Indii, zamiast radośnie czekać, aż ktoś z przekonaniami „nie ma żadnego wirusa” przywlecze nam kolejną odmianę tegoż. Przypomnijmy choćby sytuację z grudnia zeszłego roku, kiedy to na Wyspach pojawiła się brytyjska odmiana koronawirusa. Świat zamykał się na loty i innego rodzaju podróże stamtąd, a nasz rząd radośnie wysyłał do Wielkiej Brytanii największe samoloty LOT-u, by mogli nimi na Boże Narodzenie przylecieć rodacy tam pracujący i spędzić święta z rodzinami, przy okazji je zarażając. Wtedy chodziło, jak zwykle, o „kupienie” głosów potencjalnych wyborców. Co tam jakaś brytyjska odmiana, skoro Polak na święta musi być w rodzinnym domu, bo inaczej zły będzie i nie zagłosuje jak trzeba! Teraz wszyscy płacimy za tę „łaskawość” rządu – przedłużającym się lockdownem i coraz większym paraliżem gospodarki. A teraz o co chodzi z brakiem zakazu lotów do i z Indii? A diabli wiedzą! Może rządzący doszli do wniosku, że Indie daleko są, to i nie ma co siać paniki. Doprawdy pozazdrościć dobrego samopoczucia …Przypominamy tylko, że jesteśmy trzecim krajem w Unii Europejskiej z najwyższą średnią liczbą zgonów z powodu COVID-19 na milion mieszkańców.

Monika Kamińska, Mariusz Włoch

7 Responses to "Niech rząd wstrzyma loty do Indii!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.