
BIESZCZADY. Zaatakowany mężczyzna położył się na ziemi i zakrył głowę rękami. To go uratowało!
Drapieżnik zaatakował mężczyznę szukającego poroży jeleni. Zwierzę najpierw uderzyło go pazurami w głowę, później poturbowało i pokąsało. Leśnicy przypominają i ostrzegają – obudzone z zimowego snu niedźwiedzie mogą być groźne.
Do ataku doszło w lesie niedaleko wsi Buk i Terka w powiecie leskim. Niedźwiedź zaatakował mężczyznę, uderzył go łapą w głowę, próbował pogryźć. Poszkodowany z ranami głowy, nóg i żeber trafił do szpitala. Na szczęście obrażenia okazały się niegroźne. – Zleciliśmy wszystkie niezbędne badania, wykonaliśmy tomografię głowy. Mężczyzna miał rany szarpane. Wprawdzie były głębokie, ale nie stanowiły zagrożenia dla życia lub zdrowia, dlatego po ich opatrzeniu mężczyzna opuścił oddział – informują lescy lekarze.
Być może uratowało go zachowanie – zaatakowany przez drapieżnika nie uciekał – położył się na ziemi i zakrył głowę rękami.
Ataków może być więcej
Wiosna to okres, kiedy notuje się najwięcej tego typu sytuacji. Edward Marszałek z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie ostrzega, że w tym czasie niedźwiedzie mogą być agresywne. – Budzą się z zimowego snu, szukają pożywienia, kiedy są głodne, mogą być agresywne. Trzeba też pamiętać, że w gwarach są małe niedźwiadki, których matki będą pilnować. Jeśli zbliżymy się do gwary, możemy narazić się na atak drapieżnika, który będzie chciał bronić młodych – wyjaśnia rzecznik.
Na przestrzeni ostatnich lat kilkakrotnie dochodziło w bieszczadzkich lasach do niedźwiedzich ataków na ludzi. Niemal zawsze zdarzały się one wtedy, gdy człowiek zbyt blisko podszedł do gawry lub zaskoczył niedźwiedzia w trakcie żerowania. – Aby nie narazić się na atak niedźwiedzia, należy unikać młodników i spacerowania w pobliżu gwar niedźwiedzi. Najlepiej trzymać się wyznaczonych szlaków, bo tam zwierzęta, czując obecność człowieka, rzadko się zapuszczają – mówi.
Jak się chronić?
Co jednak, gdy staniemy oko w oko z niedźwiedziem? – Jeśli jest taka możliwość, należy się powoli wycofać. Fachowcy radzą, aby unikać gwałtownych ruchów, paniczna ucieczka może wywołać odruch ataku u drapieżnika. Najlepiej położyć się na ziemi osłaniając głowę rękami – instruuje Edward Marszałek. Przypomina, że zwierzę, jeśli nie czuje się zagrożone, nie zaatakuje. – Taka jest prawda, do wypadków dochodzi z winy człowieka. Pora roku sprzyja spacerom, turystów w lesie jest coraz więcej. Nie każdy zdaje sobie sprawę z obecności drapieżników wokół siebie, nie wie, jak się zachować. Zagląda w każdą przysłowiową dziurę, hałasuje. Staramy się oznaczać miejsca bytowania niedźwiedzi, ale zdarza się, że ludzie ignorują tablice i zapuszczają się w miejsca ich bytowania. Praktycznie co roku o tej porze dochodzi do spotkań człowieka z tymi drapieżnikami. Na szczęście żaden z przypadków do tej pory nie zakończyło się tragicznie – podsumowuje rzecznik.
Martyna Sokołowska


