Niejaka Ogórek z TVP pozwana za mowę nienawiści

Jad i kłamstwa płynące z telewizji rządowej już chyba nikogo nie zaskakują. Nawet już nie zaskakuje ich poziom usytuowany na poziomie dna nie tylko kulturalnego, ale też intelektualnego, ani całkowity brak logiki. W końcu przecież pracownicy telewizji rządowej nie mają błyszczeć erudycją ani brylować intelektualnie, mają zadanie znacznie prostsze: gloryfikować władzę i opluwać tych, którzy z nią nie trzymają. Mają to robić w sposób prosty, tak prosty, że aż ordynarny i prostacki, ale taki – zdaniem polityków PiS przekaz – najlepiej dociera do Polaków. Ma się rozmieć – niektórych. Do gorszego sortu i tzw. wykształciuchów nie dociera taki informacyjny chłam, ale i nie gorszy sort i wykształciuchy mają być – z założenia – widzami telewizji rządowej. Tak więc wszyscy są już przyzwyczajeni do tego, co telewizja rządowa wyprawia, a także do jej „twarzy” w postaci na przykład Magdaleny Ogórek, którą niektórzy – może z niewiedzy, a może dla żartu – nazywają „dziennikarką TVP”. Ta była kandydatka SLD na prezydenta Polski prezydentem nie została, została za to dyżurną – dla przyzwoitości dodajmy, że obok innych – tubą władzy i jednocześnie szczujnią na tych, których ona nie lubi. Ogórek przoduje w tych „dyscyplinach” udając dziennikarza w programie „W tyle wizji” – lichej imitacji TVN-owskiego „Szkła kontaktowego” w rządowej telewizji. I właśnie w tym „programie” w końcu września pozwoliła sobie na takie oto słowa o posłance KO: – Powszechnie znany pseudonim Iwony Hartwich to „żywa gotówka” – powiedziała Ogórek, która w niektórych kręgach dziennikarskich sama ma pseudonim brzmiący „Warzywo” – odnoszący się jedynie częściowo do nazwiska pracownicy TVP, a w lwiej części do jej kondycji niekoniecznie fizycznej. Wypowiedź Ogórek pod adresem Hartwich miała na celu sugestię, że posłanka będąca jednocześnie matką niepełnosprawnego syna zarabia na tym krocie, i to być może niekoniecznie legalnie. To wypowiedź bardzo w stylu telewizji rządowej i jej pracownicy Ogórek, ale posłanka Hartwich nie zamierzała pozostawić jej bez konsekwencji. Tuż po emisji „programu”, w którym padły te haniebne słowa, posłanka KO napisała w mediach społecznościowych, że oczekuje przeprosin, a w siedzibie TVP złożyła wezwanie przedsądowe, w którym podkreśliła, że naruszono jej dobra osobiste. Odpowiedzi żadnej nie dostała, dlatego kilka dni temu zdecydowała się wystąpić na drogę sądową. – To jest wypowiedź niegodna człowieka. Pani Ogórek nadała mi taki pseudonim w telewizji publicznej, na którą wszyscy płacimy pieniądze. TVP ogląda spora część Polaków. Nie godzę się na hejt – powiedziała Hartwich w rozmowie z Natemat.pl. Posłanka podkreśla, że po wypowiedzi Ogórek wylała się na nią fala hejtu, w której teksty typu : – Zamknij mordę, żywa gotówko. Na dzieciach, które męczyłaś miesiąc czasu, dostałaś się do Sejmu, kłamczucho – wcale nie należą do najgorszych. Hartwich ujawnia też, że jest systematycznie atakowana przez posłanki PiS, które zwracają się do niej „Zamknij się, matko”. No cóż, wiadomo, że tak politycy, jak i sympatycy PiS niezależnie od płci, mają najczęściej dość specyficzne podejście do kultury osobistej, ale to nie powód, by pozwolić się im obrażać. Tak więc teraz sprawa wypowiedzi Ogórek trafi do sądu… Ciekawe czy przed sądem „gwiazda TVP” też będzie dawać upust swej erudycji i swego intelektu…

Redaktor Monika Kamińska

22 Responses to "Niejaka Ogórek z TVP pozwana za mowę nienawiści"

Leave a Reply

Your email address will not be published.