
RZESZÓW. Refundowane wspomaganie oddechu należy się osobom cierpiącym na choroby układu oddechowego. Z tego grona wykluczono jednak chorych na raka płuc!
– Opiekuję się chorym na raka płuc 78-letnim mężczyzną. Kłopoty z oddychaniem sprawiają, że nie ma sił nawet na przejście kilkunastu kroków. Bardzo szybko się męczy, nie może złapać oddechu, dusi się. Słyszałem, że mógłby mieć w domu koncentrator tlenu. Niestety, prowadząca go lekarka powiedziała, że rozpoznanie u niego nowotworu dyskwalifikuje go do otrzymania bezpłatnej tlenoterapii. To jakaś kosmiczna bzdura – mówi Grzegorz Jacek z Rzeszowa.
Chory na raka mężczyzna mieszka samotnie. Pobierane świadczenie ledwo starcza na opłaty i leki. Nie stać go na odpłatne wypożyczenie koncentratora. Dlaczego NFZ nie finansuje tego rodzaju pomocy właśnie dla chorych na raka płuc? Przecież oni też, podobnie jak chorzy na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc czy niewydolność serca, mają kłopoty ze złapaniem powietrza do zajętych chorobą płuc i po prostu duszą się bez tlenu.
Przepis, choć nieludzki, obowiązuje
– Pacjent nowotworowy może używać koncentratu tlenu tylko pod kontrolą lekarza lub pielęgniarki, dlatego chory powinien zwrócić się do lekarza rodzinnego, który wypisze mu skierowanie do objęcia go opieką hospicjum domowego. Wtedy w gestii hospicjum będzie zapewnienie mu bezpłatnej tlenoterapii – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.
Tlenoterapia służy przedłużeniu życia chorym cierpiącym na choroby układu oddechowego lub niewydolność serca. Rozporządzenie o dyskwalifikacji pacjenta nowotworowego z bezpłatnej terapii tlenem faktycznie obowiązuje, co sprawia, że część lekarzy, chcąc ulżyć pacjentowi w męczarniach związanych z brakiem oddechu, obok diagnozy “rak” dopisuje jeszcze inne choroby współistniejące, a kwalifikujące do otrzymania koncentratora tlenu.
Anna Moraniec



9 Responses to "Nieludzki przepis NFZ skazał chorego na męczarnie"