Dla mojego pokolenia Czesław Niemen nie był idolem. Dorastaliśmy w rytmie „Autobiografii” Perfectu, przebojów Maanamu, Republiki, Oddziału Zamkniętego i garażowego grania KSU i WC. Cerkiewny śpiew Niemena był dla „wapniaków”. Niemen często gościł w telewizji, do studia zapraszała go Irena Dziedzic, był takim – w moim odczuciu – hipisowskim Jezusikiem obłaskawionym przez system.
Ale ze znakomitego filmu dokumentalnego o Niemenie „Sen o Warszawie” dowiedziałem się, że Niemen o wiele wcześniej ode mnie i moich rówieśników „chciał być sobą”. Już w wieku młodzieńczym, gdy nie wstąpił do Komsomołu w białoruskim Mińsku, został wyrzucony ze szkoły. To była główna przyczyna wyjazdu rodziny Wydrzyckich (prawdziwe nazwisko Niemena) z Białorusi do Polski w latach 50. Niemen walczył o siebie także w Polsce, tworząc swój niepowtarzalny styl muzyczny, ubierając się kolorowo i nosząc artystowskie kapelusze. Tylko pozornie był pieszczochem systemu. Gdy pozwalał sobie za wiele podczas występów w Opolu czy w Sopocie, gdy za bardzo wzbudzał entuzjazm młodych słuchaczy, jego nagrania znikały z archiwów telewizji. Esbecja montowała wobec niego prowokacje. Marek Piwowski (ten od „Rejsu”) nakręcił o Niemenie kompromitujący, nieuczciwy film „Idol”. Kilkanaście lat później telewizyjny zapis jednego z występów Niemena został tak przemontowany, by wmanipulować artystę w poparcie stanu wojennego. Niemena po tej manipulacji spotkał bojkot.
Szkoda, że „Sen o Warszawie” był wyświetlany w Rzeszowie tylko kilka dni w jednym z kin. Powinien wrócić na nasze ekrany, choćby po to, by „Dziwny ten świat”, przebój nad przebojami Niemena, sprowokował nas do refleksji, dlaczego dziś jest tyle nienawiści między nami. Czyżbyśmy przeszkadzali sobie nawzajem być wolnymi?
Redaktor Piotr Samolewicz



8 Responses to "Niemen był wolnym człowiekiem"