„Małpka” to takie urocze slangowe słowo używane na określenie ćwiartki wódki i prostych aparatów cyfrowych. Od biedy ćwiartce wódki można dorobić odrobinę poezji. Taki nastrój mnie chwyta, gdy co jakiś czas widzę pustą małpkę stojącą w rogu windy w moim wieżowcu.
Cyfrowej małpce już nie dorobicie literatury w rodzaju powieści alkoholika i hazardzisty Dostojewskiego, bo to banalne, wręcz prostackie urządzenie, które w każdej chwili może się zamienić w bezczelny rejestrator najgłupszych rzeczy, a nawet ludzkiej hańby.
Tak się właśnie stało kilka dni temu w Doniecku, gdy rosyjscy terroryści urządzili w centrum miasta „paradę” schwytanych ukraińskich żołnierzy. Brudni i wycieńczeni jeńcy szli ze związanymi za plecami rękoma. Ustawieni w szpalerze gapie rzucali w mężczyzn butelkami, wznosili okrzyki: „Faszyści! Na kolana!”. No i fotografowali jeńców „małpkami” jakby byli na wycieczce. Za jeńcami jechała polewaczka, która zmywała z ulicy „faszystowski bród”. Najgorszym elementem tego przemarszu byli gapie wykonujący zdjęcia. Co z nimi zrobią? Będą pewnie rozsyłać mailami do znajomych, umieszczać na internetowych forach z najgłupszymi podpisami, po prostu będą poszerzać krąg ukraińsko-rosyjskiej nienawiści. Niewykluczone, że część schwytanych Ukraińców należała do nacjonalistycznych batalionów, odwołujących się do nazistowskiej ideologii i symboliki, ale to nie powód, by ich odczłowieczać, zamieniać w małpy.
Sytuacja na wschodzie Ukrainy coraz bardziej przypomina obraz Bruegla „Przypowieść o ślepcach”. Dzieło z 1568 roku pokazuje grupę niewidomych mężczyzn o wykrzywionych twarzach, idących „gęsiego” przez pusty krajobraz. Na obrazie nie ma ani jednego zdrowego elementu życia (z wyjątkiem ślepców), tylko ludzka bieda, odrzucenie i nieszczęście.
Piotr Samolewicz



2 Responses to "Nienawidzę cyfrowych „małpek”"