
MIELEC. Urzędnicy pozostawili bez żadnych świadczeń osobę, której ustawa o pomocy społecznej zapewnia prawo do zasiłku stałego.
Niepełnosprawna mieszkanka Mielca, której ustawa zapewnia prawo do zasiłku stałego, została zostawiona przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej bez środków do życia. Osoba ta jest ofiarą przemocy, od dłuższego czasu żyje bez prądu i gazu, bo nie ma za nie z czego zapłacić. Zadłuża się, bo nie ma na czynsz. Nie jest też ubezpieczona, co skutkowało tym, że kiedy potrzebowała pomocy lekarskiej, nie otrzymała jej.
O dramatycznej sytuacji niepełnosprawnej mielczanki opowiedziała radna miejska, Barbara Tutro. – To sytuacja, która zbulwersowała mnie najbardziej – mówiła. – Jak można było zostawić bez żadnych świadczeń osobę, której ustawa o pomocy społecznej zapewnia prawo do zasiłku stałego? Zwłaszcza, że to ofiara przemocy. Kuriozalne w tym wszystkim jest to, że chodzi o byłą pracownicę MOPS, która jest praktycznie tam codziennym gościem.
Dyrektor MOPS: – My też z nią mamy ciężką sytuację
– Zdaję sobie sprawę, że praca w pomocy społecznej jest trudna i niewdzięczna – kontynuowała radna. – Zdarzają się roszczeniowi klienci, którzy próbują wyłudzić nienależne im świadczenia. Jednak takie sytuacje nie mogą powodować tego, że prawie każdy petent zwracający się o pomoc traktowany jest podejrzliwie. Nie może być tak, że matka, która wychowuje niepełnosprawnego chłopca, kiedy przychodzi zapytać o zapewnienie mu opieki, bo czeka ją operacja i dłuższy pobyt w szpitalu, słyszy, że ona chce się pozbyć swoje dziecko.
– Najczęściej o pomoc proszą osoby niepełnosprawne, schorowane, bezrobotne, z problemami związanymi z nałogami, które potrzebują „prowadzenia za rękę” – wyliczała B. Tutro. – One nie przyjdą na osiedlowe spotkanie z prezydentem. Nie będą opowiadać o tym, co ich boli. Miarą wartości społeczeństwa jest to, jak opiekuje się najsłabszymi. Ich potrzeby należą najczęściej do tych podstawowych. One nie powinny długo czekać na zaspokojenie.
Zdzisław Czajka, dyrektor mieleckiego MOPS, przyznał, że sytuacja pani, o której mówiła radna Tutro, jest ciężka. – Ale my też z nią mamy ciężką sytuację – zastrzegł. – To nie jest tak, że jednym pstryknięciem można naprawić sytuację człowieka, który zagmatwał sobie życie przez co najmniej ostatnie 20 lat. Inna sprawa, że mamy oświadczenie tej osoby, w którym pisze, że nigdy nie upoważniała nikogo do mówienia na swój temat.
Paweł Galek



One Response to "Niepełnosprawna bez środków do życia"