Niepełnosprawny ostrzega przed ostatnim skokiem

Zięba od 15 lat ostrzega młodych ludzi o niebezpieczeństwie, jakie niosą ze sobą nieprzemyślane skoki na głowę na wody. Fot. Bogdan Myśliwiec
Zięba od 15 lat ostrzega młodych ludzi o niebezpieczeństwie, jakie niosą ze sobą nieprzemyślane skoki na głowę na wody. Fot. Bogdan Myśliwiec

PODKARPACIE. Apel poruszającego się na wózku Rajmunda Zięby do dziewcząt i chłopców.

Każdego roku w okresie wakacji młodzi ludzie skaczą bezmyślnie do wody, nie sprawdzając wcześniej głębokości. Wielu z nich przez głupotę, brawurę, popisy przed dziewczynami czy alkohol skoczyło na głowę do płytkiej wody i teraz żyją sparaliżowani na wózku inwalidzkim.

– Już od 15 lat ostrzegam i uświadamiam młodych ludzi o niebezpieczeństwie, jakie niosą ze sobą nieprzemyślane skoki na głowę na wody – mówi Rajmund Zięba, który od ponad 20 lat, w wyniku wypadku samochodowego, porusza się na wózku.

Tarnobrzeżanin wie o czym mówi, bo też ma złamany kręgosłup i od lat dźwiga ciężar niepełnosprawności i związanych z nią dolegliwościami.

– Apeluję do młodzieży, by przed każdym skokiem „na główkę” sprawdzać głębokość wody w miejscu, w którym chce się skakać po raz pierwszy, i w miejscu, w którym już skakaliśmy. Zanim skoczysz, sprawdź głębokość wody! To Ty decydujesz o swoim dalszym życiu, czy chcesz żyć i być sprawnym? Czy resztę życia spędzić na wózku inwalidzkim?!

Rajmund Zięba sam zmaga się z niepełnosprawnością, ale i zna osoby, które skoczyły feralnie na głowę. Scenariusz takiego ostatniego skoku niemal zawsze jest taki sam.

– To jest chwila. Skok, płytka woda i uderzenie głową o dno. Złamany kręgosłup szyjny oraz uszkodzony rdzeń kręgowy. W ciągu kilku sekund paraliż tułowia, nóg i częściowy rąk, a w wielu przypadkach nawet całkowite porażenie czterech kończyn i całego ciała. Możemy ruszać tylko głową, podkreślam – tylko głową. Gdy nie ma nikogo w tym czasie w pobliżu lub nikt nie potrafi nam pomóc, to sparaliżowani topimy się – nie kryje Rajmund Zięba.

Zięba wie także, co dzieje wtedy, gdy ratowanie takiej osoby powiedzie się.

– Potem jest szpital, bardzo długa i ciężka rehabilitacja. Medycyna na dziś nie znalazła lekarstwa, by te uszkodzenia wyleczyć. Nie ma żadnej innej metody, by taką osobę przywrócić z powrotem do pełnej sprawności: postawić na nogi, odwrócić paraliż, przywrócić czucie ciała. Wymaga ona stałej opieki innych osób. Oprócz paraliżu osoba ta narażona jest na wiele innych schorzeń towarzyszących temu uszkodzeniu i życiu na wózku, np. odleżyny, kłopoty z układem krążenia, pęcherzem, nerkami i innymi. Feralny skok na głowę to życiowa tragedia tego młodego człowieka i jego rodziny – dodaje Zięba.

mrok

Leave a Reply

Your email address will not be published.