Niepokój, rozczarowanie i plotki

Siarka na kolanach. Jak długo jeszcze? Fot. Bogdan Myśliwiec
Siarka na kolanach. Jak długo jeszcze? Fot. Bogdan Myśliwiec

II LIGA. – Spokojnie, to tylko falstart – mówią działacze Siarki Tarnobrzeg i Stali Stalowa Wola.

Wystarczyło, że Siarka przegrała dwa mecze, a już zaczęły się spekulacje o zmianie trenera. Tomasza Tułacza miałby zastąpić Armin Tomala, kiedyś opiekun Radomiaka. – To plotki! – ucina dyskusję Dariusz Dziedzic, członek zarządu tarnobrzeskiego klubu.

Przy okazji grzecznie, acz stanowczo, zgłasza pretensje do mediów. – Rozdmuchaliście temat Siarki. Pisaliście, że czynimy zakusy na awans, że dysponujemy gigantycznymi pieniędzmi. Tymczasem ten zespół budowany jest na lata, a nie na rundę. Znamy wartość drużyny i czekamy aż „zapali”. Oczywiście życzylibyśmy sobie lepszego startu, lecz nerwowych ruchów po porażkach ze Stalą Rzeszów i Świtem Nowy Dwór Mazowiecki nie będziemy wykonywać – zapewnia.

Nie dywanik, a normalna rozmowa
– Fatum, które nad nami ciąży nie zostało zdjęte. Niestety, znów byliśmy zbyt apatyczni – przyznawał po meczu ze Świtem zmartwiony Tomasz Tułacz. W poniedziałek w południe spotkał się z najważniejszymi ludźmi w Siarce i tłumaczył przyczyny niepowodzenia. – Trener nie został wezwany na dywanik. Po prostu omówiliśmy mecz, w którym jeden błąd i brak skuteczności zaważyły na naszej porażce – klaruje Dziedzic.

Tułacz może spać spokojnie, podobnie jak Paweł Wtorek, który po kompromitującym występie Stali Stalowa Wola w Lublinie (0-4) sugerował, iż poda się do dymisji. – W życiu trzeba mieć honor – argumentował.

Trener się „zagrzał”
– Pawła poniosło, podobnie jak kiedyś Mirka Kalitę. „Zagrzał” się, widząc, co jego zawodnicy wyprawiali na boisku. Czeka go poważna rozmowa z piłkarzami, bo my nie mamy o czym z nimi dyskutować. Nie będziemy uskuteczniać moralizatorskich pogawędek po każdej porażce – mówi Mariusz Szymański, członek rady nadzorczej Stali. – Dla takiej postawy, jaką zaprezentowali nasi zawodnicy, nie ma wytłumaczenia. Oni nie dojechali na mecz. Sami muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czego oczekują od zawodu, który uprawiają. Rynek wszystko zweryfikuje, bo przecież nie wszyscy piłkarze z Podkarpacia zmieszczą się w Siarce – ironizuje.

Szymański zapewnia, iż działacze stoją murem za Pawłem Wtorkiem. – Gdy zaczyna się mecz, od trenera zależy już bardzo niewiele. Zawodnicy biorą wszystko w swoje ręce. Ta runda odpowie na pytanie, czy wszyscy nadają się na poziom drugiej ligi. Jednak piłkarze muszą być świadomi, iż nie będziemy tolerować pozoranctwa. Najgorsze, że Motor nie zagrał wyśmienitych zawodów. Gospodarze wyszli jednak na boisko naładowani energią. Sfaulowali raz, drugi i trzeci, nasi się wystraszyli i nieszczęście gotowe – tłumaczył.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.