Nierówna walka z żywiołem 

– Sytuacja jest dramatyczna, ludzie boją się kolejnej fali, niektórzy z mieszkańców myślą o wyprowadzce. Robimy co możemy, pomagamy sobie, ale sami nie damy rady, rząd i premier muszą nam pomóc – mówiła podczas konferencji Aleksandra Ziembicka, sołtys Krościenka. Fot. Martyna Sokołowska

Zniszczone drogi, uszkodzone mosty, zalane domy i stracone dobytki – dramatyczna sytuacja po powodzi w Gminie Ustrzyki Dolne. Najgorzej jest w Krościenku i Stebniku, gdzie rwąca woda zerwała skarpy i porwała drogę. 

– Ludzie są załamani, część z nich rozważa nawet wyprowadzkę – mówiła  Aleksandra Ziembicka, sołtys Krościenka podczas konferencji prasowej dotyczącej trudnej sytuacji w gminie Ustrzyki Dolne po ostatnich intensywnych opadach deszczu.

Spotkanie zostało zorganizowane na zerwanym odcinku drogi w Stebniku, aby dziennikarze mogli na własne oczy zobaczyć niszczycielską siłę żywiołu. Po ostatnich opadach deszczu miejscowy potok zmienił się w rwącą rzekę i zmienił bieg. Niszczył wszystko co napotkał na swojej drodze. Nurt był tak silny, że zrywał asfalt z jezdni, porwał też drogę we wspomnianym już Stebniku. – W pewnym momencie po prostu się urywa, nie da się dalej przejechać – komentuje sołtyska. W Krościenku rzeka oberwała skarpę, ziemia i kamienie osunęły się na dom, trzeba było ewakuować mieszkającą tam kobietę. 

– Tak źle jeszcze nie było. Mieszkańcy są w ciągłej gotowości do ewakuacji – relacjonowała sołtys Krościenka. 

– Sama w przeciągu ostatniego miesiąca pakowałam swój dobytek już cztery razy. Żyjemy w ciągłym strachu, z niepokojem patrzymy w niebo – mówiła 

Niszczycielski żywioł 

Gmina zmaga się z żywiołem od pięciu tygodni. Najpierw woda zalała Bandrów i Jałowe, później Krościenko i Liskowate. W miniony weekend pod wodą ponownie znalazło się Krościenko i Stebnik. Woda z miejscowych potoków po obfitych opadach wystąpiła z brzegów i niszczyła wszystko co napotkała na drodze. 

 – Sytuacja jest dramatyczna. Ludzie boją się o swoje bezpieczeństwo i dobytki. W nocy nie śpimy, tylko nasłuchujemy, czy deszcz nadal pada i czy szum wody się wzmaga, bo jak się wzmaga, to znak, że woda znowu niebezpiecznie się podnosi – opowiadała Aleksandra Ziembicka. 

Od lat ignorowani 

– Nie pierwszy raz nas zalewa – przypomniała sołtyska Krościenka. – W 2014 roku miałam w domu 165 centymetrów wody. Sporo ludzi straciło wtedy dorobek całego życia, ale tak źle jeszcze nie było – dodała.

Jak mówi, mimo wielokrotnych apeli do władz centralnych o pomoc od lat w tej sprawie nic się nie dzieje. – Przyjadą, zrobią zdjęcia, naobiecują, odjeżdżają, a my zostajemy z tym wszystkim sami. Na własną rękę musimy radzić sobie ze skutkami powodzi – mówiła.

Sołtyska apelowała też do Wód Polskich o uporządkowanie stanu lokalnych potoków i rzek – oczyszczenie koryt oraz wycięcie z brzegów drzew i krzewów oraz ich zabezpieczenie. – Nie reagują, a my na własną rękę nie możemy nic zrobić. Problem w tym, że po kolejnych opadach możemy być odcięci od świata – dodała.

W Wodach Polskich wielokrotnie interweniował również Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych. Także po ostatnich opadach deszczu. – Prosiłem o jak najszybszą interwencję i rozpoczęcie prac przy oczyszczaniu rzek i potoków – poinformował burmistrz. 

Trzeba też pogłębić koryta i uregulować brzegi. Sprawa jest pilna, bo żywioł może ponownie uderzyć w każdej chwili. – Jak bardzo niebezpieczny może być z pozoru niewielki strumyk przekonaliśmy się w ostatnim czasie, kiedy Krościenko zostało prawie odcięte od świata – komentuje gospodarz gminy Ustrzyki Dolne.

Zniszczenia są ogromne, trwa liczenie strat. Samorządowcy i posłowie ponad partyjnymi podziałami wspólnie zaapelowali do premiera i rządu o szybkie wsparcie dla poszkodowanych w powodzi gmin. Fot. Martyna Sokołowska

Apel do premiera 

Aby sprawniej radzić sobie ze skutkami podtopień i powodzi burmistrz Romowicz zaapelował do premiera Mateusza Morawieckiego o wpisanie gminy Ustrzyki Dolne na specjalną listę gmin poszkodowanych w wyniku wystąpienia powodzi. Dzięki temu gospodarz gminy mógłby na własną rękę zlecać służbom, bez wymaganych zezwoleń i pozwoleń, usuwać skutki powodzi. – To znacznie przyspieszyłoby proces i pozwoliło nam lepiej zabezpieczyć i przygotować na kolejną falę powodziową – tłumaczył burmistrz. 

Niestety, premier pozostaje głuchy na te apele, gmina Ustrzyki Dolne do tej pory nie została wpisana na listę. – To oznacza, że wszystkie prace jakie wykonujemy na własną rękę, mogą skutkować pociągnięciem nas do odpowiedzialności karnej za nieprzestrzeganie prawa budowlanego – wyjaśniał burmistrz Romowicz. 

– Biorę to na swoje barki. Dla mnie najważniejsze teraz jest bezpieczeństwo mieszkańców i będę robił wszystko, aby im je zapewnić – dodał i jeszcze raz zaapelował do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Wód Polskich o jak najszybsze podjęcie działań na zalanych terenach. 

KO kontroluje Wody Polskie 

– Mamy tutaj doskonały przykład tego, jak państwo polskie nie działa – skomentowała posłanka Koalicji Obywatelskiej z Krosna, Joanna Frydrych. Poinformowała, że w ubiegłym tygodniu posłowie Koalicji Obywatelskiej byli na kontroli w Wodach Polskich, aby sprawdzić, jak przebiegają prace nad zapobieganiem powodziom. – Otrzymaliśmy dokumenty, teraz sprawdzamy w terenie jak faktycznie wygląda sytuacja. A wygląda tak jak tutaj, brak jakichkolwiek działań ze strony Wód Polskich skutkuje sytuacją, kiedy woda zabiera kawałek drogi – skomentowała posłanka Frydrych. 

Zapewniła, że KO będzie podejmować działania mające zabezpieczyć mieszkańców zalanej gminy. 

Poseł Tomasz Zimoch (KO) przypomniał, że od 2015 roku rząd o 40 procent zmniejszył wydatki na gospodarkę wodną. – Widzimy na Podkarpaciu skutki tych działań, to co się tutaj dzieje woła o pomstę do nieba. Zaniechanie rządzących i odpowiedzialnych instytucji doprowadza do tragedii setki ludzi – skomentował.

– Obraz jest zatrważający, a rząd zajmuje się kampanią towarzysząc Dudzie, zamiast być tutaj z ludźmi. To jest naganne i niedopuszczalne – dodał poseł SLD Wiesław Buż. 

Posłowie zapewnili, że będą interweniować w sprawie pomocy dla zalanych terenów w rządzie i u premiera. 

Niszczycielska siła żywiołu – niegroźny na co dzień potok po ostatnich opadach deszczu wezbrał, zmienił koryto po drodze zrywając asfalt z jezdni i uszkadzając drogę w Stebniku. Fot. Martyna Sokołowska

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.