
HUTA KOMOROWSKA. Kółka od wózka kolejki wąskotorowej, podeszwy butów sowietów, bęben pistoletu maszynowego PPSz – te i inne eksponaty udało się znaleźć podczas rewitalizacji parku i budynków należących kiedyś do rodziny Kozłowieckich w Hucie Komorowskiej.
– Kiedy firma ściągała to, co zostało z dachu oficyny dworskiej, znalazła blachę. Ona zatykała dziurę. Potem okazało się, że wykonano ją z szyldu niemieckiej firmy budowlanej, która w czasie okupacji prowadziła tutaj obóz pracy dla Żydów – zdradza Dariusz Bździkot, sekretarz Fundacji „Serce Bez Granic”, która zarządza majątkiem Kozłowieckich.
– Mnóstwo ciekawych rzeczy wyciągnęliśmy z ziemi, kiedy czyściliśmy park. Były to np.: kawałki gzymsu, podeszwy butów sowietów, którzy tutaj zimowali w ziemiankach, bęben od „pepeszy” i inne eksponaty, które mamy w muzeum. Znaleźliśmy też kółka od wózka kolejki wąskotorowej, która też była wykorzystywana przy wycince tutejszych lasów. Prace te wykonywali przede wszystkim jeńcy sowieccy – wylicza nasz rozmówca.
Przypomnijmy, że w 2011 r. Fundacja „Serce Bez Granic” za ok. 2 mln zł odbudowała oficynę dworską, w której powstało muzeum im. ks. kardynała Adama Kozłowieckiego, misjonarza Zambii i syna ostatnich właścicieli tego majątku. Dokonano również rewitalizacji parku. Mało tego, są plany odbudowy pałacu Kozłowieckich.
pg


