
RZESZÓW. – Winę za całą tę sytuację ponosi kasjerka, która w punkcie sprzedaży biletów sprzedała mi zły bilet – mówił pan Zbigniew z Tyczyna.
– Nie poddałem się i wygrałem – mówi pan Zbigniew z Tyczyna, który rok walczył z Zarządem Transportu Miejskiego w Rzeszowie. Syn naszego Czytelnika jeszcze w kwietniu ubiegłego roku dostał mandat za jazdę autobusem MPK z biletem o zaniżonej wartości. Wszystko przez strefy, które wprowadzały ludzi w błąd. Jednak pan Zbigniew nie machnął ręką i uparł się, że nie zapłacił mandatu, bo ten mu się nie należał.
O sprawie Super Nowości pisały w sierpniu ubiegłego roku, kiedy zdenerwowany brakiem sprawiedliwości mieszkaniec Tyczyna zaparł się w swojej walce z urzędnikami. Wszystko zaczęło się 3 kwietnia 2013 roku, kiedy pan Zbigniew udał się do punktu sprzedaży biletów MPK przy ul. Grottgera 20. Powiedział kasjerce, że potrzebuje bilet dla syna, żeby mógł dojeżdżać z Tyczyna do Rzeszowa autobusem linii 44. Pracownica doradziła zakup biletu miesięcznego sieciowego za 55 zł, więc pan Zbigniew tak właśnie zrobił. Jednak już 8 kwietnia syn pana Zbigniewa został zatrzymany przez rewizorów na przystanku Tyczyn Ruch i dostał mandat w wysokości 112 zł.
– Kontroler powiedział, że to już jest następna strefa i potrzebny jest tu droższy bilet – mówił pan Zbigniew. – A ja się nie znam na strefach i dlatego poprosiłem pracownicę punktu sprzedaży biletów o pomoc. To ona wprowadziła mnie w błąd i sprzedała mi zły bilet – wyjaśniał. Pod wpływem sugestii adwokata postanowił nie płacić mandatu i napisał w tej sprawie pismo do dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego.
Ówczesny dyrektor Łukasz Dziągwa zgodził się obniżyć kwotę do zapłaty o 50 proc. i rozłożył ją na dwie raty po 28 zł. Jednak pan Zbigniew czuł się niewinny i nie widział powodu, dlaczego miałby płacić za błąd kasjerki, która doradziła mu zakup złego biletu. Napisał więc kolejne pismo. Tym razem do prezydenta. Rada Miasta Rzeszowa w uchwale uznała za bezzasadną skargę pana Zbigniewa, tłumacząc, że miał on możliwość zapoznania się z cennikiem za usługi przewozowe. Już 12 sierpnia Czytelnik dostał list polecony z przedsądowym wezwaniem do zapłaty z ostrzeżeniem o możliwości przekazania informacji o zaległym zadłużenia do Rejestru Dłużników. Jednak w sierpniu ZTM żądał już od pana Zbigniewa 120,18 zł, a nie 56 zł, na co wcześniej dyrektor Dziągwa się zgodził.
Sąd po stronie sprawiedliwości
– Przez cały ten czas wysłałem 21 kartek pism – mówi pan Zbigniew. – Pani, która ponosi odpowiedzialność za całą sytuację, bo sprzedała mi zły bilet, została w grudniu zwolniona, a ja właśnie dostałem pismo z sądu, że nie muszę płacić tego mandatu – dodaje.
Sąd Rejonowy w Lublinie postanowił stwierdzić skuteczne wniesienie sprzeciwu i utratę mocy nakazu zapłaty w całości. Pan Zbigniew po roku nerwów i walki z Zarządem Transportu Miejskiego w Rzeszowie już wie, że jego trud nie poszedł na marne.
Do podobnych sytuacji nie powinno już dochodzić, bo od marca br. w rzeszowskiej komunikacji miejskiej zniesione zostały strefy, a przejazd poza granice Rzeszowa nie wymaga kupowania droższych biletów.
Blanka Szlachcińska



7 Responses to "Niesłusznie dostał mandat. Walczył i wygrał"