
PODKARPACIE. Strażacy przygotowani są nawet na największe ulewy i powodzie.
Według synoptyków, od środowego wieczora południe Polski, w tym i Podkarpacie, miały nawiedzić ulewne deszcze, które będą padać non stop do piątku, a niektóre prognozy wręcz mówią, że do poniedziałku. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie opublikowało prognozę, która mówi, że w zlewniach: Wisłoki, Wisłoka, Sanu, oraz na mniejszych bezpośrednich dopływach Wisły na terenie województwa, prognozowany jest wzrost poziomu wody do strefy stanów wysokich z przekroczeniem stanów ostrzegawczych, a w dalszej kolejności stanów alarmowych. Jedynym pocieszeniem takich prognoz jest to, że jak sprawdziliśmy, podkarpackie służby mundurowe są przygotowane do walki z żywiołem.
W usuwaniu skutków ulew czy powodzi wielki wkład zawsze mają strażacy. Czy jakoś specjalnie przygotowują się tym razem? – Mamy podwyższony stan osobowy w sumie o 45 strażaków. Na terenie województwa podkarpackiego służbę od środy, a dokładnie od godziny 7.30, pełni 24 godziny na dobę ponad 300 strażaków – mówi mł. bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy podkarpackiej straży pożarnej. – We wtorek wieczorem zostały sprawdzone nasze kompanie przeciwpowodziowe, ewakuacyjne i pompowe. Podliczyliśmy także sprzęt do działań przeciwpowodziowych oraz usuwania skutków ewentualnej powodzi. Należy pamiętać, że walczymy z żywiołem i trudno wodę zatrzymać, ale jesteśmy przygotowani do ograniczania skutków i usuwania tychże skutków – dodaje.
– Ok. godz. 2 w nocy ze środy na czwartek na Podkarpacie dotarła kompania przeciwpowodziowa z Mazowsza – 35 strażaków, 11 samochodów i 6 łodzi; stacjonować będą w Nisku. W czwartek po godz. 9 do Wrzaw w pow. tarnobrzeskim pojechała natomiast podmiana 15 kursantów wraz z 2 osobami z kadry ośrodka szkolenia w Nisku. Związane jest to z działaniami profilaktycznymi mającymi na celu podniesienie korony wałów w delcie Wisły i Sanu – informuje mł. bryg. Marcin Betleja.
Policjanci w kilka godzin gotowi do pomocy
Z kolei podkarpaccy policjanci nie przygotowują się jakoś specjalnie do obfitych opadów deszczu i powodzi, ale jak zapewnił Super Nowości komisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Policji, są w pełnej gotowości na co dzień. – Jeżeli nasi funkcjonariusze będą potrzebni, to jesteśmy w stanie w trybie alarmowym w 2, maksymalnie 3 godziny ściągnąć oddziały prewencji i wysłać w miejsce, gdzie będą pomagać ludziom – mówi kom. Międlar.
Jeżeli zaistnieje taka potrzeba, do walki z żywiołem wysłane będą także lokalne Ochotnicze Straże Pożarne, Narodowe Siły Rezerwowe, a także żołnierze.
Grzegorz Anton



24 Responses to "Niestety, grozi nam powódź!"