Nieudane debiuty

Nie takiego debiutu oczekiwali nowy prezes Asseco Resovii, Piotr Maciąg (z lewej) i trener Emanuele Zanini.

PLUSLIGA. Na nic się zdało „pospolite ruszenie”, jakim było spotkanie w piątek w ratuszu. Zespół jak przegrywałm tak przegrywa.

Od porażki rozpoczął pracę w Asseco Resovii trener Emanuele Zanini, podobnie jak nowy prezes klubu Piotr Maciąg. – Mimo kolejnej przegranej mały promyczek nadziei jednak jest, bo zespół zaprezentował się zdecydowanie lepiej niż ostatnio w Radomiu – mówił nowy prezes klubu z Rzeszowa.

Włoch wspomnienia z Podpromia miał do tej pory jak najlepsze. W sezonie 2017/2018 prowadząc Aluron Virtu Wartę Zawiercie pokonał Asseco Resovię 3-2. Również miło do soboty wspominał mecze przeciwko MKS-owi Będzin, bowiem będąc szkoleniowcem „Jurajskich Rycerzy” dwukrotnie pokonał sobotniego rywala ekipy z Rzeszowa, ale teraz tej passy nie podtrzymał. – Objąłem zespół dopiero kilka dni temu – mówi Zanini. – W pierwszej kolejności analizowałem kondycję każdego gracza i potem zacząłem wprowadzać do treningu mój system pracy. Wiadomo jednak, że to jest proces i nie mogę wszystkiego wprowadzić od razu, bo to mogłoby tylko jeszcze zaszkodzić drużynie i wywołać dodatkowe problemy. Nasza postawa i problemy w tym spotkaniu, to jedna rzecz, a druga, to gra rywali, którą trzeba docenić, bo zespół z Będzina zaprezentował się dobrze nie tylko przeciwko nam. To drużyna, która obecnie jest w dobrym rytmie gry i która pracuje systematycznie, z pewną kontynuacją od początku sezonu i teraz widać tego efekty. W naszym zespole mamy kompletnie inną sytuację. Widać, że od początku sezonu drużyna nie jest w stanie grać na równym poziomie. Zespół grał zresztą w rożnych konfiguracjach personalnych i niektórym zawodnikom brakowało ciągłości gry – stwierdza włoski szkoleniowiec Asseco Resovii, która od połowy I seta musiała gonić rywali. Dzięki zagrywce Achrema gospodarze doprowadzili do remisu 17:17, ale za chwilę znów na dwa punkty przewagi odskoczyli przyjezdni. W kluczowych momentach nie do zatrzymania była Faryna, a i sami resoviacy „pomagali” przeciwnikom oddając im po własnych błędach aż 9 pkt. Gdy te ograniczyli niemal do minimum (w II secie popełnili tylko jeden) ich gra był już zdecydowanie lepsza. Atutem resoviaków była zagrywka, podobnie jak w partii numer dwa. W tej części meczu na dobre rozkręcił się Schulz, a z kolei ekipa z Będzina miała nieco problemów z atakiem. Przez długi czas IV seta toczyła się wyrównana walka. W połowie partii będzinianie odskoczyli na 3 pkt przewagi (17:14) i nie oddali jej już do końca doprowadzając do tie-breaka. W nim ekipa trenera Jakuba Bednaruka od stanu 3:2 zdobyła sześć punktów z rzędu (3:8) i nie zaprzepaściła już szansy na wygraną, choć w pewnym momencie resoviacy, głównie za sprawą Bartmana, zniwelowali straty do 2 pkt.

ASSECO RESOVIA 2
MKS Będzin 3
ASSECO RESOVIA: Komenda 3, Marechal 11, Kosok 3, Schulz 20, Buszek 19, Krulicki 10 oraz Perry (libero), Shoji, Hoag 3, Achrem 1, Bartman 3, Rousseaux
MKS: Pająk 3, Sossenheimer 18, Gunia 9, Faryna 17, Sobański 2, Ratajczak 3 oraz Potera (libero), Fornal 17, Buczek, Dryja 12, Superlak 6.
Sędziowali: M. Niewiadomska i T. Janik (oboje z Warszawy). Widzów: 2536. MVP Grzegorz Pająk.

rm

One Response to "Nieudane debiuty"

Leave a Reply

Your email address will not be published.