
chwilę znane.
Fot. SKKP PSP w Lesku
W pożarze domku letniskowego w Baligrodzie zginęła 51-letnia mieszkanka Rzeszowa. Policja przesłuchała już właściciela obiektu i dwoje znajomych ofiary, które razem z kobietą przebywały w budynku. Ci zdołali się uratować. Sprawę pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Lesku wyjaśnia miejscowa komenda policji.
– Czynności wykonują funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Lesku. Przesłuchani zostali świadkowie, w tym właściciel domku oraz kobieta i mężczyzna, którzy wspólnie ze zmarłą 51-latką go wynajmowali. We wtorek odbyły się oględziny ciała zmarłej z udziałem biegłego lekarza patomorfologa. Na miejscu pożaru zabezpieczone zostały ślady, które mają przyczynić się do wyjaśnienia powodów i okoliczności wybuchu pożaru. Trwają dalsze czynności w sprawie – powiedziała Super Nowościom Maria Chrzanowska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Lesku.
Jak poinformowała prokurator, ze wstępnych ustaleń wynika, że doszło do nieumyślnego zaprószenia ognia. – Dotychczasowe ustalenia i zebrane materiały wskazują na brak działania przestępczego – powiedziała nam Maria Chrzanowska. – Merytoryczne decyzje na temat trwającego postępowania zostaną podjęte po otrzymaniu wszystkich akt z policji – dodała.
Pożar wybuchł w niedzielę 27 grudnia w nocy w Baligrodzie w powiecie leskim. Służby ratunkowe zaalarmował mężczyzna, który przebywał w domku i zauważył ogień. – Informację o pożarze otrzymaliśmy około godziny 3.30, już po kilku minutach na miejscu była pierwsza jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej, później dojechały kolejne państwowe i ochotnicze jednostki
– relacjonował Super Nowościom Jacek Dydek z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Lesku. W sumie z żywiołem walczyło 26 strażaków z ośmiu jednostek państwowej i ochotniczej straży pożarnej.
Z trzech osób, które w chwili wybuchu pożaru znajdowały się w budynku, dwie – kobieta i mężczyzna, małżeństwo z Rzeszowa, zdołały ewakuować się przed przyjazdem strażaków. Jedna z nich została przetransportowana do szpitala z objawami podtrucia tlenkiem węgla. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W Bieszczady we trójkę przyjechali na święta.
Martyna Sokołowska



One Response to "Nieumyślne zaprószenie ognia?"