Nieumyślnie spowodował śmierć matki

5 lat pozbawienia wolności to najwyższa kara za nieumyślne spowodowanie śmierci. Fot. Bogdan Myśliwiec
5 lat pozbawienia wolności to najwyższa kara za nieumyślne spowodowanie śmierci. Fot. Bogdan Myśliwiec

NISKO. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie wydał wyrok w głośnej sprawie tragicznej śmierci 73-letniej nauczycielki z Niska.

On nie mówił o niej inaczej niż mamusia. Ona chwaliła go jako syna i pedagoga. 12 stycznia 2013 r. kobieta została jednak pobita i uduszona, a na miejscu tragedii zatrzymano 47-letniego syna emerytowanej nauczycielki. W środę zapadł prawomocny wyrok w tej bulwersującej sprawie.

W grudniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu skazał 47-letniego Mirosława Ch. na 10 lat pozbawienia wolności. 21 maja br. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie zmniejszył ten wyrok o połowę i zmienił kwalifikację czynu z zabójstwa na nieumyślne spowodowanie śmierci. Kluczowa dla sądu odwoławczego okazała się opinia uzupełniająca biegłego.

Ukrywał alkoholizm
Przypomnijmy, zdarzenia objęte aktem oskarżenia miały miejsce 12 stycznia 2013 roku oraz dotyczyły okresu trzech miesięcy wstecz, kiedy to, zdaniem oskarżyciela publicznego, 47-letni Mirosław Ch. miał znęcać się nad matką.

Mężczyzna, który pracował jako nauczyciel w jednej ze szkół w powiecie niżańskim, mieszkał z matką od kilkunastu miesięcy. Wziął ją do swojego mieszkania po tym, jak kobieta przeszła wylew i popadła w depresję, z której się leczyła. W trakcie śledztwa biegli przyznali, że mężczyzna był uzależniony od alkoholu. Gdy chodził do pracy był trzeźwy, jednak gdy miał wolne lub przebywał na zwolnieniu pił i były to ciągi kilkudniowe. Tragicznego dnia także pił od samego rana, w chwili zatrzymania miał ponad 2,8 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Nie radził sobie z opieką nad matką
Jak doszło do zbrodni? Oskarżony przez cały czas trwania procesu nie przyznawał się do winy. Mówił, że „był bardzo związany z mamusią, ale że bywała ona także denerwująca”. Ciągle miała pretensje, przez chorobę zmieniła się jej osobowość i choć starał się nią opiekować, to po prostu nie radził sobie z sytuacją, w której się znalazł. Jego małżeństwo rozpadło się wiele lat temu, a matka ciągle mu to wypominała. Twierdził przy tym, że kobieta była niedołężna i nieraz upadała i obijała się o meble, czasem kładła się na podłodze. Tak próbował przynajmniej tłumaczyć obrażenia, które miała na sobie w dniu śmierci. Biegli lekarze sądowi przyznali jednak, że obrażenia, w tym złamana żuchwa i inne urazy twarzy powstały, w dniu śmierci kobiety. Potwierdzili także wersję przyjętą przez biegłych, że kobieta zmarła na skutek uduszenia rękami.

Poszlakowy proces
Proces, który wiele tygodni toczył się przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu, był poszlakowy. Nie było ani świadków znęcania się nad kobietą, ani zabójstwa. 47-latek był jednak jedyną osobą, z jaką kobieta miała kontakt. Sąd przyznał także, że mężczyzna ma podwójną osobowość. Z jednej strony kochał matkę, dbał o nią, gotował dla niej i pilnował wizyt u lekarzy, gdy jednak nadużywał alkoholu był wobec niej bardzo agresywny i musi ponieść karę za jej śmierć.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.