
RZESZÓW, PODKARPACIE. Jedni podniosą, drudzy opuszczą, czyli co nas czeka w sklepach.
– Ceny trzymają się stabilnie, nic nie wskazuje wielkich wzrostów – mówi dr Andrzej Faliński, ekspert gospodarczy specjalizujący się w tematyce handlu. – Prognozowany w tym roku wzrost cen powinien mieścić się w przedziale 1-2 procent, czyli co nas czeka w sklepach.
Jak tłumaczy, konkurencja na rynku jest duża i nie ma tu miejsca na to, by ceny rosły. Niepokojące jest jednak inne zjawisko. – Rząd już raz podjął działania destabilizujące handel – mówi Andrzej Faliński. – Wprawdzie szybko się z tych działań wycofał, ale zapowiedział, że z opodatkowania handlu nie zrezygnuje.
Jak przewiduje dr Faliński, przy kolejnych próbach opodatkowania handlu sklepy zareagują na dwa sposoby. Duże sieci i dyskonty posiadające rentowność dzięki dużemu obrotowi będą dążyć do utrzymania tej rentowności i obrotu. – Mogą to zrobić tylko przez utrzymanie niskich cen i kolejne promocje, by utrzymać i przyciągnąć kolejnych klientów – ocenia Faliński. – Ci, którzy nie będą mogli sprostać takiej polityce, będą podnosić ceny, a tym samym tracić klientów. Dojdzie do rozchwiania rynku.
Zdaniem eksperta, obecnie jest dobra koniunktura dla handlu i dla całej gospodarki. Rośnie polski eksport, a co najciekawsze, największymi eksporterami z Polski są wielkie sieci handlowe. W takim kontekście eksperymenty na handlu mogą mieć negatywne skutki nie tylko dla samej branży, ale dla całej gospodarki, eksportu i PKB.
ArtG



3 Responses to "Nieznaczne podwyżki w sklepach"