
Zespół Stacji Kolejowej Rzeszów Główny skrywa w sobie perełki na skalę ogólnopolską.
Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że Dworzec Główny w Rzeszowie pełen jest zabytków sięgających początku poprzedniego stulecia. Wiele z nich może zniknąć bezpowrotnie. Jak te, które już zostały zniszczone, a powstały jeszcze w XIX w. Czy współczesność zaprzepaści skarby naszej historii, których nie unicestwiły nawet wojny?
Wieloletnie badania pozostałości Zespołu Stacji Kolejowej Rzeszów Główny wykazały, że mamy w stolicy Podkarpacia perełki historyczne na skalę ogólnopolską, a nawet szerszą. Wiele z nich to zabytki techniki, które są białymi krukami w swojej dziedzinie. Stoją po dziś dzień i można je zobaczyć.
W jednym z budynków dawnej parowozowni, czyli hali prostokątnej, zlokalizowana jest zapadnia parowozowa, która funkcjonuje od 1910 roku. Służyła do naprawy podwozi lokomotyw parowych. Lokomotywa wjeżdżała na zapadnię i zatrzymywała się nad dwiema ruchomymi platformami. Wywiązywano zużyty zestaw kołowy, który spoczywał na platformie. Platforma (lub obie platformy) opuszczana była przy użyciu silników elektrycznych w dół niecki, po czym wózki z platformami przeciągane były do hali, gdzie platformy podnoszone były do poziomu torowiska w jej wnętrzu i zestawy były wytaczane do naprawy.
– To był krzyk techniki. Najnowocześniejsze rozwiązania, jakie były dostępne. Ówczesna myśl techniczna wyprzedzała swoją epokę. To urządzenie było wykorzystywane jeszcze po 2000 roku. To dowodzi, jak myśl techniczna dawnej monarchii austro-węgierskiej była wysoko postawiona. To, że mamy je w Rzeszowie jest atrakcją na olbrzymią skalę, bo nie ma takiego urządzenia w całej Polsce – mówi Adam Sapeta z Narodowego Instytutu Dziedzictwa.

Kolejnym równie ciekawym zabytkiem jest cały zespół zbiorników na oleje smarne do lokomotyw parowych, które znajdują się w podziemiach hali prostokątnej. Mają bardzo ciekawą formę – podobną do dużych, stalowych, nitowanych kufrów. W tym samym magazynie znajdują się też cztery okrągłe zbiorniki na parafinę do parowozów. – Dwa z nich posiadają specjalną wężownicę, która umożliwiała podgrzewanie parafiny w okresie zimowym – mówi Sapeta.
Innym, bardzo ciekawym urządzeniem technicznym jest zachowana obrotnica przy hali wachlarzowej „krakowskiej”. Obrotnica pozwalała na kierowanie parowozów na odpowiednie tory serwisowe.
– Jest to urządzenie zachowane, czynne. Było używane jeszcze w 2008 roku. Wówczas w związku ze 150-leciem kolei w Rzeszowie przyjechał do nas historyczny pociąg złożony z parowozu Ty2-911 i zabytkowych wagonów osobowych. Parowóz wjeżdżał właśnie na tą obrotnicę – opowiada Sapeta.
Dworca nie zniszczyły wojny światowe…
W 1858 roku, kiedy do Rzeszowa dotarła kolej, powstał główny budynek dworca. Ma on bardzo długą historię i przez ten czas był wielokrotnie przebudowywany.
– W 1890 roku, kiedy powstała linia Rzeszów-Jasło, Rzeszów stał się stacją węzłową i jego rola i ranga wzrosły niepomiernie. Wtedy nastąpiła pierwsza przebudowa stacji, powstał duży gmach dworca, budynek administracyjny. W roku 1908 rozpoczęła się kolejna modernizacja, przebudowa i rozbudowa budynku dworcowego. W tym roku powstały też nowe inwestycje na terenach parowozowni. Sam budynek dworca został przebudowany w stylu secesyjnym. Był bardzo nowoczesny. Miał trzy poczekalnie pierwszej, drugiej i trzeciej klasy. Dużą restaurację, kuchnię, oczywiście hall kasowy doświetlony dużym świetlikiem w dachu oraz dużą wiatę peronową podpartą żeliwnymi słupkami ozdobnymi. Ta wiata jest zachowana do dzisiaj – opowiada Sapeta.

Przed dworcem zlokalizowana była duża sadzawka z fontanną. Po prawej stronie od budynku dworcowego powstał budynek administracyjny, dalej nowoczesna wieża ciśnień, którą można zobaczyć.
…zabytki niszczą współcześni ludzie
W końcu XIX i początku XX wieku zbudowano dwie hale wachlarzowe. Hala „krakowska”, powstała w 1908-1910 roku. Wtedy nazywana była „wielką remizą dla lokomotyw” lub „wielką ogrzewalnią”. Przebudowana, zachowała się do dzisiaj. Druga tzw. hala „lwowska” powstała w latach 1889-1890. W maju 1915 roku Rosjanie wycofując się przed napierającą armią austro-węgierską i niemiecką podpaliły większość obiektów dworcowych. Hala „lwowska” przetrwała ten kataklizm. Jeszcze podczas działań wojennych większość budynków odbudowano. – Sprawna parowozownia była potrzebna armii austro-węgierskiej prowadzącej ofensywę na wschód. Zaraz po wojnie właściwie cały zespół został przywrócony do dawnej świetności – mówi Sapeta.
Również II wojna światowa nie przyniosła dużych uszczerbków tego zespołu. Niemcy uzupełnili zespół o dużą halę warsztatową. Parowozownia wówczas obsługiwała prawie 100 parowozów. Po wojnie budynek dworca jeszcze miał zachowaną swoją architekturę secesyjną i istniał w tej formie do lat 60’. Hala „lwowska” bez zniszczeń wojennych przetrwała aż do 2006 roku. – Kiedy to, pomimo istniejącego wpisu do ewidencji zabytków, została w bezsensowny sposób rozebrana. Miasto przejęło działkę z halą wachlarzową, z przeznaczeniem do sprzedaży. Znalazł się inwestor, więc urzędnicy rozebrali tą halę łącznie z obrotnicą i układem torowym. Prezydent Tadeusz Ferenc mówił nawet na jednej z ostatnich sesji Rady Miasta, że był wzywany do prokuratury po tej rozbiórce – mówi Sapeta.

Jest co zwiedzać
Cennym obiektem historycznym jest piesza kładka nad torami, jednak ze względu na zapowiedzi wyburzenia i kontrowersje wokół planowanych działań, poświęcimy jej osobny artykuł. Warta zachowania jest także hala prostokątna z 1909 roku. To w niej znajduje się m. in. zabytkowa zapadnia i zespół oryginalnych zbiorników olei smarnych. Zdaniem Adama Sapety, hala warsztatowa i hala wachlarzowa idealnie nadają się, żeby przystosować je do nowych funkcji np. kulturalnych.
Mogłoby tu powstać przykładowo Centrum Sztuki Współczesnej, które świetnie by się wkomponowało w historyczne mury i dałoby drugie życie zapomnianym dziś zabytkom rzeszowskiej kolei. – Nawet obiekty handlowe, centrum komunikacyjne mogłoby powstać z wykorzystaniem tych obiektów – mówi Sapeta. Niestety, część zabytków jest zagrożona zniszczeniem ze względu na inwestycyjne plany kolei.
Blanka Szlachcińska




9 Responses to "Nieznane skarby rzeszowskiej kolei"