
SANOK. Ani jeden kandydat nie zgłosił się do konkursu na stanowisko ordynatora sanockiej porodówki.
Działalność oddziałów ginekologiczno-położniczego i noworodkowego z powodu braku lekarzy została zawieszona do końca sierpnia. – Obecnie dysponujemy dwiema specjalistkami, które do końca tego miesiąca obowiązuje okres wypowiedzenia. We wrześniu zostaniemy bez lekarzy – rozkłada ręce Grzegorz Panek, pełniący obowiązki dyrektora sanockiego szpitala.
Zgodnie z wytycznymi NFZ-tu, aby oddział mógł działać, na porodówce musi pracować co najmniej dwóch lekarzy specjalistów plus lekarze dyżurujący. Na obecną chwilę kierownictwo sanockiego szpitala nie dysponuje odpowiednią kadrą, aby ponownie uruchomić porodówkę. Grzegorz Panek w rozmowie z naszymi dziennikarzami zapewnia, że zrobi wszystko, aby działała ona w Sanoku.
Proste to nie będzie, ponieważ położników brakuje, a ci, którzy są na rynku, wybierają pracę w innych placówkach. – Cały czas szukam specjalistów. Rozmawiam z potencjalnymi kandydatami na stanowisko ordynatora, ale niestety te rozmowy na razie są bezowocne. Niezależnie od tego, cały czas robimy wszystko, aby we wrześniu porodówka ruszyła – zapewnia nasz rozmówca. Następny termin składania ofert na stanowisko ordynatora został wyznaczony na 12 września.
Kłopoty sanockiej porodówki zaczęły się kilka lat temu. Od tego czasu z oddziału położniczego odeszło ośmioro lekarzy specjalistów. Spada też liczba urodzeń. Jeszcze kilka lat temu w Sanoku na świat przychodziło około 800 dzieci, obecnie poniżej 500. NFZ wycenia procedury poniżej kosztów, w konsekwencji porodówka generuje straty.
W ostatnim czasie w pracy na sanockiej porodówce zrezygnowały dwie lekarki. Wypowiedzenie złożył także ordynator, który kilka tygodni temu na stanowisku zastąpił Beatę Bałon. Sytuacja jest kryzysowa, bo jeśli nie uda się ściągnąć do sanockiego szpitala lekarzy specjalistów, porodówkę najprawdopodobniej trzeba będzie zlikwidować.
Kłopoty z zapewnieniem ciągłości pracy obu oddziałów były powodem złożenia rezygnacji z kierowniczej funkcji przez dotychczasowego dyrektora szpitala, Adama Siembaba. Dyrektor długo szukał różnych rozwiązań, aby oddziałów nie trzeba było likwidować. Próbował ściągnąć do Sanoka specjalistów, zmienił ordynatora, walczył o nowy sprzęt. Dla dobra pacjentek próbował także zainteresować przejęciem porodówki przez prywatne kliniki, niestety bezskutecznie.
Do końca sierpnia ciężarne z Sanoka i okolic będą musiały korzystać ze szpitali w Brzozowie, Krośnie, Lesku lub Strzyżowie.
Martyna Sokołowska


