
Nasz rząd coraz bardziej się pogrąża: wiadoma sytuacja na granicy z Białorusią nie poprawia się, a nawet jest coraz gorsza, ceny rosną, inflacja rośnie, przed nami nowa fala koronawirusa, a słynny Polski Ład coraz więcej Polaków ocenia źle. Zjednoczona Prawica, która już nie jest zjednoczona, stara się „wyrwać” kolejnych posłów skąd się da, by uciułać mizerną większość zapewniającą poparcie rządowi w Sejmie. Słowem, nie jest dobrze, a nawet jest bardzo źle, ale zaświeciło dla rządzących światełko, ba, nawet ostatnio dwa. Pierwszym była wypowiedź Władysława Frasyniuka na temat polskich żołnierzy z całym zaangażowaniem broniących naszej granicy przed niecałą trzydziestkę wycieńczonych, chorych i głodnych cywilów (nie licząc jednego kota rasy brytyjskiej). Ach, jakie to szczęście, że można się było rzucić na dawnego opozycjonistę i ogłosić, że sprofanował, obraził, zmieszał z błotem itede, itepe. Temat zastępczy dobry, jak każdy inny. Teraz kolejnego dostarczył ekipie rządzącej i jej zwolennikom poseł KO, Sławomir Nitras. Powiedział, że „katolików trzeba opiłować z przywilejów”…No, naprawdę straszne… Już się podnoszą głosy, że w Polsce katolicy nie tak będą, ale już są (!) dyskryminowani. Wypowiedź Nitrasa krytykują nawet jego koledzy z opozycji. Jednym słowem, ta wypowiedź wywołała wręcz histerię i to na całej scenie politycznej niemal. I właśnie ta histeria pokazuje, że poseł Nitras powiedział po prostu prawdę: – Uważam, że za naszego życia dojdzie do tego, że katolicy w Polsce staną się realną mniejszością i muszą nauczyć się z tym żyć. Dobrze, żeby to się stało w sposób niegwałtowny, racjonalny, a nie na zasadzie pewnej zemsty. Na zasadzie: to jest uczciwa kara za to, co się stało. Musimy was opiłować z pewnych przywilejów. Dlatego, że jeżeli nie, to znowu podniesiecie głowę, jeżeli się cokolwiek zmieni – oto słowa polityka KO wypowiedziane podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie. Fakt, że te słowa wywołały taką reakcję w kraju, gdzie można bezkarnie mówić o obywatelach „gorszy sort” czy „zdradzieckie mordy” i gdzie przedstawiciel władzy potrafi powiedzieć, że osoby LGBT to nie ludzie, dobitnie ukazuje, że to są słowa gorzkiej prawdy. W tej chwili w naszym kraju można zmieszać z błotem każdego, pod warunkiem, że nie deklaruje się jako katolik. Każda grupa społeczna może być skrytykowana, oszkalowana, opluta, ale wara od powiedzenia czegokolwiek katolikom. Ich nie wolno krytykować, im nie wolno zwrócić uwagi, oni są nietykalni. To właśnie jeden z tych przywilejów, o których opiłowaniu wspomniał poseł Nitras. Nikt nie powinien być dyskryminowany z powodu swej religii, ale też nikt nie powinien w związku z nią mieć specjalnych przywilejów, czy być traktowany lepiej od innych obywateli. Jesteśmy państwem świeckim i w konstytucji mamy zapisany rozdział naszego państwa i Kościoła. I nie ma w tym nic złego – w każdym cywilizowanym państwie wierzenia ludzi są ich prywatną sprawą i nie powinno to mieć żadnego wpływu na państwo i na innych obywateli. W jednym wszelako poseł Nitras się myli. Otóż tak naprawdę w Polsce katolicy już są w mniejszości. Mowa o tych prawdziwych, trzymających się naprawdę zasad religii, ba – znających zasady tej religii. Dla większości katolików, czyli tych, których przywileje chciałby poseł Nitras opiłować, religia nie jest treścią ich życia – jest rodzajem emblematu, który pokazują, gdy mają z tego przywileje i korzyści. Religią można się u nas zasłonić jak tarczą i robić co się chce, a jak ktoś zaprotestuje, to „walczy z Panem Bogiem i Kościołem”. Bardzo to wygodne, ale i bardzo cyniczne i aż dziw, że ktokolwiek jeszcze się na to łapie. Nie ma co podniecać się tym, co powiedział poseł Nitras. Warto raczej zastanowić się, dlaczego taka, a nie inna jest na to reakcja…Nazywa się to „uderz w stół, a nożyce się odezwą”.
Redaktor Monika Kamińska



13 Responses to "Nitras uderzył w stół, a nożyce się odezwały"