
STRAŻÓW. Konflikt między małżonkami o majątek doprowadził do starcia dwóch firm ochroniarskich.
Pracownicy cukierni “Millenium”, którzy w poniedziałek rano zjawili się w pracy, ze zdziwieniem zobaczyli, że nie mogą wejść do firmy. Kilka godzin wcześniej wynajęta przez małżonkę właściciela firma ochroniarska zajęła zakład. Małżeństwo jest w trakcie rozwodu i kłóci się o majątek. Druga strona konfliktu wezwała na pomoc ochroniarzy Krzysztofa Rutkowskiego, którzy odbili zakład. Policja zatrzymała do wyjaśnienia kilka osób. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Ochroniarze wynajęci przez żonę zajęli zakład niespodziewanie nad ranem w poniedziałek, wyważając drzwi i nie dopuszczając na teren pracowników firmy wcześniej zajmującej się ochroną zakładu. Zaczęto zamurowywać część zakładu.
– Sytuacja jest dramatyczna. Dzisiaj musieliśmy z kwitkiem odprawić dostawców surowca, lada chwila pojawią się monity od naszych odbiorców do których mamy dostarczyć gotowy towar, a przecież idą święta, jeżeli nie uruchomimy produkcji firma padnie – mówił nam w poniedziałek popołudniu Jan Peszko, ojciec właściciela cukierni. Jego syn akurat był przesłuchiwany na policji.
Przez cały poniedziałek pod budynkiem cukierni stała grupa kilkunastu pracowników, teraz przymusowo bezrobotnych. Nie wiedzieli co robić. W budynku zostały m.in. ich rzeczy osobiste, a także półprodukty do wyrobów ciast i tortów. Wielokrotnie pod budynek podjeżdżała policja, jednak jej interwencje nie rozwiązywały konfliktu. Obydwie strony rościły sobie pretensje do majątku. Rodzina właściciela cukierni twierdziła, że działania kobiety i jej krewnych są bezprawne, gdyż do rozwodu jeszcze nie doszło. Jeszcze obecny teść właściciela Ireneusza Peszko nie chciał z nami rozmawiać o konflikcie.
Sytuacja zmieniła się radykalnie w nocy z poniedziałku na wtorek. Około godziny 3 nad ranem w Strażowie zjawiła się ekipa Krzysztofa Rutkowskiego wynajęta przez właściciela cukierni. Doszło do odbicia zakładu z rąk przedstawicieli firmy ochroniarskiej wynajętej przez drugą stronę konfliktu.
Przebieg zdarzenia jest na razie jeszcze niejasny. Zarówno policja jak i prokuratura bardzo ogólnikowo mówią o nocnych wydarzeniach. Wiemy, że kilka osób uczestniczących w nich trafiło na komendę policji. Podkomisarz Adam Szeląg, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji przyznał, że doszło do starcia dwóch firm ochroniarskich, po szersze informacje odesłał do prokuratury, która zajmuje się sprawą.
– Sprawa dopiero została u nas zarejestrowana. Wykonujemy czynności zmierzające do ustalenia stanu faktycznego. Wiemy, że doszło do zniszczeń w mieniu. Zeznania są sprzeczne. Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym podejmiemy decyzję o wszczęciu śledztw i ewentualnych zarzutach – powiedziała nam Edyta Lenart, prokurator rejonowy w Rzeszowie. Jak się dowiedzieliśmy wczoraj zakład znów funkcjonował normalnie, pracownicy starali się nadrobić stracony czas i sprostać zamówieniom.
Szymon Jakubowski



18 Responses to "Nocna bitwa o cukiernię"