STAL RZESZÓW – WÓLCZANKA WÓLKA PEŁKIŃSKA. Ciężka, ale zwycięska inauguracja.
Jeszcze trochę zmęczona przygotowaniami i nie do końca poukładana Stal przywitała się z sezonem wygraną. Kibice mogą się cieszyć, bo widać, że zespół chce, a to nie zawsze – cytując klasyka – oczywista oczywistość. Kolejny sprawdzian już w środę.
STAL Rzeszów 2
WÓLCZANKA Wólka Pełkińska 1
(1-0)
1-0 Płonka (11.), 2-0 Ceglarz (61.), 2-1 Vosnovich (85.)
STAL: Otczenaszenko – Trznadel, Tadrowski, Basista, Jarecki (77. Kotus), Sierant (65. Nowacki), Ligienza (90. Szeliga), Reiman, Ceglarz, Chromiński (75. Więcek), Płonka (87. Kostkowski)
WÓLCZANKA: Strączek – Khorolskyi, Kocur (77. Majka), Szewc, Lech (65. Czyrny), Hajduk (65. Łazarz), Mianowany (74. Gwóźdź), Podstolak, Wrona, Buczek (65. Vosnovich), Pietluch.
Sędziował Mariusz Myszka (Stalowa Wola). Żółte kartki: Basista – Buczek, Szewc. Widzów 700.
Schodzący do szatni piłkarze Wólczanki byli po prostu źli. – Co z tego, że nie mamy się czego wstydzić? Punktów za to nie dają – komentowali w rozmowie z trenerem Grzegorzem Sitkiem. Ten już na konferencji prasowej jasno sprecyzował przyczyny porażki. – Wyszliśmy schowani, bojaźliwi. Gdybyśmy cały mecz zagrali tak jak drugą połowę, byliśmy w stanie wywieźć stąd przynajmniej punkt. Stal jak zawsze nam nie leży, ale chwalę swoich chłopaków, bo postawili twarde warunki faworytowi do awansu. – Z tymi ocenami jeszcze bym się wstrzymał, bo na razie musimy zgrać ten zespół – nie bez racji odpowiadał z kolei Janusz Niedźwiedź, który w sobotę oficjalnie zadebiutował w roli szkoleniowca biało-niebieskich. – Jesteśmy w Polsce chwiejni: wystarczy wygrać jedno spotkanie czy przegrać dwa i od razu wyciągamy wnioski, że ktoś walczy o coś więcej lub nie. Powtarzam, że ta drużyna musi nabrać kształtu, bo jesteśmy na początku drogi. Trenujemy w pełnym zestawieniu dopiero 2 i pół tygodnia – dodawał, choć po inauguracji przy Hetmańskiej można wyciągnąć kilka całkiem pozytywnych dla rzeszowian wniosków.
Asysta marzenie
O Stali nie można mówić w kontekście ostatnich miesięcy, bo to całkowicie inny zespół. W kadrze ostało się zaledwie czterech zawodników, a klub zakontraktował aż osiemnastu (podobno w kolejce czeka jeszcze dwóch – red.). Choć po jednym spotkaniu tworzenie laurek nie ma sensu, pewnie spora część kibiców zaczyna wierzyć, że w tym „szaleństwie” jest metoda. I mają ku temu podstawy.
Centralną postacią nowej Stali jest bez wątpienia Adrian Ligienza, przez którego przechodziła w sobotę niemal każda akcja. Sporo dobrego działo się też z lewej strony, gdzie biegali Dariusz Jarecki (blisko 150 meczów w ekstraklasie) i Piotr Ceglarz. Popularny „Cegła” zdobył zresztą po kontrataku gola na 2-0, ale przynajmniej 80 proc. tego trafienia to zasługa Dominika Chromińskiego, który idealnym podaniem obsłużył kolegę. Z przodu harował też Tomasz Płonka, co pozwoliło zresztą już w 11 minucie na premierowe trafienie. Rosły napastnik dostawił nogę do chybionego strzału Ceglarza. Nieźle spisywał się też blok defensywny, choć błędów się nie ustrzegł. Przy ładnym trafieniu Geronimo Vosnovicha na 2-1 za wiele do powiedzenia nie miał za to Leonid Otczenaszenko, przez pozostałą część meczu w zasadzie bezrobotny. Już w środę rzeszowian czeka wyjazd na mecz z Wiślanami Jaśkowice. Być może debiutu doczeka się leczący uraz Łukasz Zagdański.
Tomasz Czarnota
[print_gllr id=242056]


