
USTRZYKI DOLNE. Według głównej hipotezy, samolot służył przemytnikom papierosów.
Śledczy zidentyfikowali jednego z właścicieli awionetki, która trzy miesiące temu w tajemniczych okolicznościach rozbiła się w Bieszczadach nieopodal Ustrzyk Dolnych – donosi RMF FM. Jak ustalił dziennikarz radia, Krzysztof Zasada, to obywatel Łotwy, który w 2004 roku kupił maszynę z Polski.
14 września pracownicy leśni wykonujący prace w rejonie masywu Laworta, w koronie drzew, na wysokości około kilkunastu metrów dostrzegli awionetkę. Powiadomili o tym służby. Na miejscu pracowali policjanci, strażacy i funkcjonariusze straży granicznej. We wraku samolotu nie było żadnej osoby. O zdarzeniu powiadomiono prokuratora oraz Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych.
Według informacji RMF FM, na ukończeniu jest już wniosek o pomoc prawną do łotewskiej prokuratury. Chodzi o przesłuchanie człowieka, który określany jest przez śledczych jako „ostatni znany właściciel awionetki”. Być może jego zeznania naprowadzą na trop osób, które były w maszynie podczas katastrofy w podustrzyckich lasach. Prokuratura wciąż ma również nadzieję, że w ustaleniu tych osób pomogą ekspertyzy linii papilarnych znalezionych wewnątrz maszyny. Jak dowiedział Krzysztof Zasada, najlepiej zachowały się ślady na paczce papierosów. Obecnie główna hipoteza jest taka, że samolot służył przemytnikom papierosów. Wciąż jednak brany jest pod uwagę przemyt narkotyków, broni, a także ludzi.
WK


