„Nowy Ład” ma uratować stary układ?

Choć politycy PiS nieustannie przekazują Polakom informacje o kolejnych sukcesach rządu Mateusza Morawieckiego i świetlanej przyszłości Polski rządzonej przez jedynie słuszną opcję polityczną, tak naprawdę Jarosław Kaczyński i jego „świta” (bo trudno nazwać współpracownikami ludzi bez prawa do swego zdania) mają się czym martwić. A mają, bo choć teoretycznie Zjednoczona Prawica ma rządzić Polską do 2023 roku, w praktyce może się okazać, że PiS opuszczą, jak kiedyś, „przystawki” polityczne i nie będzie mieć poparcia większości sejmowej. Teoretycznie- że musimy znów użyć tego słowa – rząd Morawieckiego, a może i po zmianach Obajtka, mógłby rządzić mniejszościowo, ale to właśnie jedyne teoria. Dlaczego, skoro zdarza się, że takie rządy dobrze funkcjonują w cywilizowanych demokratycznych państwach? Ano kluczowe są tu słowa „cywilizowane” i „demokratyczne”. W cywilizowanych demokratycznych krajach rządy nie usiłują być autorytarne i nie usiłują niszczyć demokracji, dlatego mogą liczyć także na poparcie opozycji mając pomysły dobre dla swego państwa. Rząd PiS na taką postawę opozycji liczyć nie mógłby, bo polityków PiS nie interesuje dobro Polski i Polaków, tylko własne i partyjnych kolegów i to za wszelką cenę.
Ale, jako że Kaczyński musi liczyć się z tym, że „przystawki” znów go zostawią, najwyraźniej postanowił on wyprzedzić ich ewentualny ruch i doprowadzić do przedterminowych wyborów. Tyle, że w takich wyborach PiS musiałoby wygrać i to samodzielnie, a nie jako Zjednoczona Prawica. Wówczas ziściłby się sen Kaczyńskiego. Ale to nie takie proste, bo choć rządowa telewizja na zlecenie PiS robi wszystko, żeby Polakom wmówić, iż rządzący są dla nich jak ojciec i matka oraz ojczyzna w jednym i dbają o nich wypruwając sobie żyły, już tylko naprawdę całkiem oszołomieni ludzie w to wierzą. Wystarczy bowiem rozejrzeć się dokoła i zobaczyć, jak rząd „radzi sobie” z pandemią, jak „dba” o gospodarkę, jak „szanuje” demokrację i obywateli itd. Jeśli do tego dodamy kolejne afery związane z kolejnymi politykami PiS, albo ludźmi popieranymi przez PiS, jak np. Daniel Obajtek, to jak to się mówi – słabo to wygląda.
Ale J. Kaczyński wie, że władzy oddać PiS nie może. I tu już nie tylko o ambicje prezesa chodzi, ale też o „głowy” jego i jego ekipy, które gdyby wygrała obecna opozycja „spadłyby” przed Trybunałem Stanu np. W tej sytuacji zapowiadany przez PiS nowy program „Nowy Ład” wygląda na ostatnią deskę ratunku dla starego układu. Szczegóły „Nowego Ładu” mamy poznać już w sobotę, 20 marca. Na razie wiemy o nim tyle, że w ramach nowego programu PiS czekają nas: „Plan na zdrowie”, „Uczciwa praca – godna płaca”, „Dekada rozwoju”, „Rodzina i dom w centrum życia”, „Polska – nasza ziemia”, „Przyjazna szkoła i kultura na nowy wiek”, „Dobry klimat dla firm”, „Czysta energia, czyste powietrze”, „CyberPoland 2025” oraz „Złota jesień życia”.
Słowem PiS ma doskonały plan na każdą niemal dziedzinę życia każdego Polaka. Co prawda nie wiadomo po co jakiś „Nowy Ład” skoro teraz jest idealnie, ale wiadomo, że politycy PiS dążą do ideału, by Polakom nieba przychylić czyt. pozostać przy władzy. Zatem już wkrótce dowiemy się jakie wspaniałości szykuje dla nas PiS i jacy będziemy szczęśliwi pod kolejnymi być może rządami tej partii. Niektórzy co prawda kręcą nosem, że nie ma w nowym programie „działki” pt. „satysfakcjonujący seks” czy „apartament dla każdego”, ale tak naprawdę to są zwyczajne marudy. A tymczasem tak na serio Polacy słysząc o „Nowym Ładzie” PiS-u są zaniepokojeni. Bo zdaje się, że gorzej niż teraz – przy starym PiS-oskim ładzie – być już nie może. Niestety – może się okazać, że owszem – może. 

Redaktor Monika Kamińska

19 Responses to "„Nowy Ład” ma uratować stary układ?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.