
RZESZÓW, PODKARPACIE. Kontrowersje wokół zmiany terminu sesji oraz wniosku o odwołanie Zarządu Województwa.
– Będę zabiegał o to, żebyśmy dobrze, merytorycznie współpracowali – deklarował miesiąc temu Sławomir Miklicz (Platforma Obywatelska) tuż po wybraniu go przez radnych PO, PSL, SLD, Mirosława Karapytę i Jana Burka na przewodniczącego sejmiku. Tymczasem już przed kolejną, czwartkową sesją marszałek Władysław Ortyl (Prawo i Sprawiedliwość) zgłasza pretensje co do jakości tej współpracy.
Na środowej, 30 lipca, konferencji prasowej marszałek zaapelował do przewodniczącego, by w porządku obrad sesji umieścił punkt, w którym ma być głosowany wniosek o odwołanie zarządu, którego zgłoszenie jest ustawowo wymagane po nieotrzymaniu przez Zarząd absolutorium. Przypomnijmy, że Zarząd nie otrzymał go, bo zawieszony przez marszałka Ortyla za nepotyzm biznesowy wicemarszałek Jan Burek opuścił koalicję PiS-Prawica RP i głosował tak jak opozycja PO-PSL-SLD-Mirosław Karapyta.
– Wniosek ten ma być formą swoistego wotum zaufania przed ważnymi dla województwa zadaniami, m.in. negocjacji związanych z nową perspektywą finansową UE i przewodniczący Miklicz jest zobowiązany ustawą o Samorządzie Województwa do jego umieszczenia w porządku obrad – tłumaczy marszałek. – Wcześniej czy później i tak musiałoby się ono odbyć – dodaje.
Co na to przewodniczący sejmiku? – Jestem zdziwiony, że marszałek narzeka na współpracę – mówi Miklicz. – Wniosek ten wpłynął do mnie w środę już po wysłaniu materiałów do radnych, więc został umieszczony na stronie internetowej jako materiał dodatkowy i ja mam obowiązek go wprowadzić. Nie wiem skąd te zarzuty – dodaje. Pytamy więc o to rzecznika marszałka. – Nie ma nigdzie napisane, że materiały dodatkowe są w porządku obrad – mówi Tomasz Leyko. – Spełniliśmy wymagany termin 7 dni przed sesją, więc przewodniczący powinien czekać do końca i go uwzględnić – tłumaczy.
Marszałek skrytykował również nowego przewodniczącego za zmianę terminu sesji. Według planu pracy sejmiku na 2014 rok, kolejna sesja miała odbyć się nie w lipcu, lecz pod koniec sierpnia, co potwierdza były przewodniczący Wojciech Buczak (PiS). – Nie wiem czemu ma to służyć, ale mnie to nie dziwi, bo słowa po raz kolejny mijają się z czynami – mówi Buczak. Jego następca tłumaczy, że w doborze terminu kierował się planem urlopów radnych wszystkich klubów. – Wybrałem tak, żeby wszyscy czy prawie wszyscy radni mogli być na sesji.
„Prawie” robi jednak wielką różnicę, bo najprawdopodobniej, dzięki przełożeniu sesji, nie będzie mogło w niej uczestniczyć kilku radnych PiS, co zapewni koalicji PO-PSL-SLD-Mirosław Karapyta większość głosów nawet przy nieobecności Jana Burka, a co za tym idzie przegłosowanie zmian przewodniczących w komisjach.
Arkadiusz Rogowski



3 Responses to "Nowy przewodniczący sejmiku nie chce współpracować z marszałkiem?"